Saturday, December 13, 2025

Świąteczna Refleksja: Czas Przełomu

Pamiątka Narodzin Pana Jezusa – to moja ulubiona nazwa tych świąt – jest najlepszą okazją, by przypomnieć sobie okoliczności, które towarzyszyły temu przełomowemu momentowi.

Ta szczególna noc w Betlejem stała się osią, wokół której ludzkość zaczęła liczyć czas. Nawet najwięksi sceptycy, ateiści i wyznawcy wszystkich religii, podając dzisiejszą datę, przyznają: ponad dwa tysiące lat temu narodził się Ktoś tak wyjątkowy i ważny, że historia musiała zacząć się od nowa.

Czas haosu

Tamten czas nie różnił się zbytnio od naszego, który wielu uważa za coraz trudniejszy. Właściwie, to żyjemy w epoce niepewności. Najwięksi analitycy i futurolodzy zastanawiają się, co czeka naszą planetę. Wojny, terroryzm, kataklizmy, kryzys klimatyczny, postępująca obojętność na los drugiego człowieka – wszystko to prowadzi do pesymistycznych, wręcz apokaliptycznych, przewidywań.

Nie bez powodu Stephen Hawking, jeden z najtęższych umysłów naszych czasów, uważał, że jedynym ratunkiem dla ludzkości jest ucieczka w kosmos i kolonizacja innej planety.

Podobnie wyglądał świat tuż przed Narodzinami Dzieciątka w betlejemskim żłobie. Jednak na długo, zanim aniołowie ogłosili pasterzom nowinę, Bóg zapowiadał nastanie nowego świata, w którym zapanuje absolutny porządek. Prorok Izajasz zapisał tę obietnicę słowami, które dziś często zdobią świąteczne kartki:

„Z pnia Jessego wyrośnie gałązka, pęd wyjdzie z jego korzeni. Duch Pana spocznie na nim; Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch wiedzy i bojaźni PANA. (...) W tym dniu narody będą szukać korzenia Jessego, który zostanie wzniesiony jako sztandar dla ludów, a miejsce jego zamieszkania będzie sławne” (Iz 11:1-10).

Precyzyjny Boży Plan

Skupmy się na pierwszym zdaniu tego cudownego tekstu. To, co zapowiedział Bóg przez Izajasza, spełnia się literalnie, zgodnie z Jego odwiecznym planem ratunku dla grzesznego człowieka. Uważny czytelnik Biblii doskonale wie, że Boże obietnice realizują się dosłownie, w najdrobniejszych szczegółach.

Kiedy Bóg stworzył człowieka i dał mu ziemię, przewidział dla ludzkich społeczności porządek w postaci rządów królewskich. Oczywiście, nie miał na myśli władców, którzy panowali nad narodami Go nieznającymi. Dlatego Bóg gniewał się, gdy Jego naród zapragnął mieć króla: „tak jak jest u wszystkich narodów” (1 Sam 8:5).

Król Saul nie był uosobieniem Bożego porządku. Dopiero syn Jessego, Dawid, stał się królem „według Bożego serca”. Dlaczego? Odpowiedzi szukajmy w obietnicach danych przodkom.

·   Abrahamowi: „Dam ci liczne potomstwo, wyprowadzę z ciebie narody i od ciebie będą się wywodzić królowie” (Rdz 17:6).

·  Jakubowi: „Niech powstanie z ciebie naród i wiele narodów i niech od ciebie wywodzą się królowie” (Rdz 35:11).

·  Judy (przez Mojżesza): „Nie będzie zabrane od Judy berło ani laska pasterska spomiędzy jego nóg, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i jemu będą posłuszne narody” (Rdz 49:10).

Złamanie przekleństwa

W międzyczasie wydarzył się tragiczny incydent, który wstrzymał Boży plan. Juda popełnił błąd, płodząc nieślubnego syna Peresa. Zgodnie z Prawem, jakie Bóg dał Izraelowi, syn nieprawego łoża nie mógł pełnić funkcji kultowych ani piastować stanowiska w narodzie. To przekleństwo ustępowało dopiero w dziesiątym pokoleniu. Przez dziewięć generacji Mesjasz nie mógł się narodzić w tej linii królewskiej, ustanowionej przez Boga.

I tu dochodzimy do kluczowego punktu: Jesse, mieszkaniec Betlejem, był dziewiątym potomkiem Judy. Dlatego Bóg posłał proroka Samuela, aby namaścił olejem następnego króla – Dawida. Dawid, jako dziesiąte pokolenie, oczyścił linię genealogiczną przyszłego Mesjasza. Nic dziwnego, że Bóg, pragnąc zrealizować Swój plan, ustanowił Dawida królem – „PAN wyszukał sobie bowiem człowieka według swego serca” (1 Sm 13:14).

Gałązka nadziei

Zapowiedź narodzin prawdziwego Króla została zawarta w obrazie gałązki wyrastającej z pnia. Czym jest pień? Martwym, uśpionym kawałkiem drzewa. Pobożny Hiob mówił o nadziei: „Nawet drzewo ma nadzieję - choć je zetną, znowu się odrodzi i nie zabraknie mu młodych pędów. Choć zestarzeje się jego korzeń w ziemi i obumrze jego pień w piasku, to gdy poczuje wilgoć, odrasta i wypuszcza gałęzie jak młoda roślina” (Hi 14: 7-9).

Kiedy nadszedł właściwy moment, z martwego pnia, spoczywającego w suchej ziemi przez stulecia, nagle wyrosła „gałązka”, o której mówił Izajasz. Mimo to nikt nie chciał w to uwierzyć. Nikt nie rozpoznał Mesjasza w Dzieciątku narodzonym w szopie dla zwierząt. Ten sam Izajasz prorokował także i o tym: „Kto uwierzył temu, co usłyszeliśmy? Na kim się objawiło ramie PANA? On wyrósł przed Nim jak młody pęd, jak korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał postawy ani dostojeństwa, abyśmy chcieli na Niego patrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Iz 53: 1-2).

Jezus Chrystus jest Królem – nie tylko jednego narodu, lecz wszystkich ludów świata. On jest Królem królów i Panem panów.

Czekamy teraz na ten ostateczny moment, gdy stanie się to, co zapisał apostoł Jan: „... oto zwyciężył Lew, Ten z pokolenia Judy, korzeń Dawida, aby otworzyć zwój i złamać jego pieczęci” (Ap 5:5). W ten sposób wypełni się proroctwo i spełnią się słowa kończące naszą Biblię: „Oto miejsce przebywania Boga z ludźmi, i będzie mieszkał z nimi. Oni będą Jego ludem, a On, ich Bóg, będzie Bogiem z nimi. I otrze wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani żałoby, ani krzyku, ani bólu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21: 3-4).

Alleluja!

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.