Saturday, February 24, 2024

Barbarzyńskie prawo kobiet

Podczas ostatniej kampanii wyborczej w środowisku polskich kobiet dominował temat prawa kobiet do wolnej aborcji. Często pojawiało się określenie „barbarzyńskie prawo kobiet”, które zwolennicy aborcji odnosili do obrońców życia ludzkiego, natomiast zwolennicy prawa do życia nienarodzonych, tym mianem nazywali swoich przeciwników. Obecnie, gdy mamy już za sobą demokratyczny wybór władzy i określony rodzaj polityki obywatelskiej, to słyszymy, szczególnie w środowisku liberalno - lewicowym, żądanie natychmiastowego ustanowienia prawa dopuszczającego aborcję dla każdej kobiety noszącej w sobie poczęte nowe życie. Dla mnie, i wierzę, że dla każdego, kto świadomie wyznaje wiarę w Boga i uznaje Jego reguły życia, barbarzyństwem jest domaganie się prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Sądzę, że wiele osób zadaje sobie pytanie: „Co Biblia mówi na temat aborcji?” Prawdę mówiąc, w tej Księdze nie znajdziemy nawet słowa „aborcja”. Dlatego warto jest odpowiedzieć na pytanie czym jest aborcja w ogóle. „Aborcja to zamierzona procedura lub działanie mające na celu zakończenie ciąży przed jej naturalnym urodzeniem” - czytamy w encyklopedii prawa. Dalej możemy znaleźć informację na temat technik wykonywania aborcji i szerszy opis: „Decyzja o aborcji jest zazwyczaj związana z osobistymi, medycznymi, etycznymi lub społecznymi okolicznościami, które wpływają na zdolność kobiety do donoszenia ciąży i wychowania dziecka. Kwestia aborcji jest bardzo kontrowersyjna i budzi liczne dyskusje na poziomie społecznym, kulturowym i politycznym.

Wykonywanie aborcji w wielu krajach jest regulowane prawnie. Od całkowitego zakazu do liberalnych przepisów, które umożliwiają przeprowadzenie aborcji na żądanie kobiety w określonym okresie ciąży. W niektórych krajach aborcja jest dostępna tylko w określonych sytuacjach, takich jak zagrożenie życia lub zdrowia matki, ciąża w wyniku zgwałcenia, wady płodu czy ryzyko dla zdrowia matki” (net).

Ciekawe natomiast jest to, że w tych opisach ani razu nie spotykamy się z określeniem, że aborcja jest terminacją życia, czyli morderstwem. Podobnie jest również w żądaniach do prawa do aborcji - nie mówi się o tym, że chodzi tu o prawo do zabijania. Warto jest więc prześledzić, przynajmniej pobieżnie, historię aborcji od początku istnienia życia ludzi na ziemi.

Hebrajczycy, naród wybrany przez Boga, więc odmienny do pozostałych nacji, nie znali tego pojęcia. Jedyny tekst biblijny, dający przesłankę, iż chodzi o poronienie, znajdujemy w Księdze Wyjścia 21:22,23. Dotyczy on sytuacji, gdy „mężczyźni pobiją się i uderzą ciężarną kobietę tak, że poroni, ale nie poniesie innej szkody, mąż kobiety nałoży na sprawcę karę pieniężną, która zostanie wypłacona w obecności rozjemców. Jeśli jednak ona poniesie szkodę, wtedy oddasz życie za życie” (Wj 21:22,23). W oryginalnym tekście nie występuje tu słowo „poronienie”, lecz dokładnie - „dzieci wyjdą z niej”. Przekład ESV oddaje to lepiej - „so that her children come out”. Warto jest zwrócić uwagę, że słowo „dziecko” występuje tu w liczbie mnogiej, dlatego rabini tłumaczyli ten werset następująco: „Jeśli mężczyźni walczyli i napierali na kobietę brzemienną, która zbliżyła się do nich lub pomiędzy nich, by rozłączyć, aby jej dzieci przyszły na świat, a ani kobiecie, ani dziecku które się urodziło nie wyrządziła się krzywda, to zadający cios miał jedynie obowiązek zapłaty odszkodowania pieniężnego” (Keil & Delitsch). Uważano bowiem, że pełna odpowiedzialność za zabicie dziecka liczy się dopiero po jego narodzeniu, gdy już przyjmie postać ludzką Większość polskojęzycznych przekładów sugeruje zupełnie odmienne znaczenie. Uwspółcześniona Biblia Gdańska tłumaczy: „uderzą kobietę brzemienną, tak że wyjdzie z niej płód”, natomiast w najnowszym przekładzie EIB czytamy: „uderzą kobietę  w ciąży, tak, że wywołają poród”. Podobnie jest z określeniem kobiety brzemiennej. Popularny werset „Oto panna pocznie i urodzi syna, i nada mu imię Immanuel” (Iz 7:14), w oryginale jest mowa o pannie brzemiennej. Poczęcie wprowadzono dla wzmocnienia argumentacji, iż życie rozpoczyna się dokładnie w momencie zapłodnienia, zastępczo określanego słowem „poczęcie”.

Nie podejmuję się w tym formacie rozważania by dokładnie i jednoznacznie stwierdzić od jakiego momentu istnieje życie. Tym zajmują się specjaliści z dziedzin medycznych a nie teologowie, którzy do dyspozycji mają jedynie Biblię. Natchnione przez Boga Słowo daje nam bezsprzeczną podstawę do stwierdzenia, że grzechem jest odebranie życia, czyli zabójstwo lub morderstwo - „Nie zabijaj” (Wj 20:13).

Aby lepiej zrozumieć współczesne spojrzenie na aborcję, musimy poznać jak ją postrzegano w starożytności. Spójrzmy wpierw na starożytną Grecję, na czas Sokratesa i Platona, który „wspomina o położnych, które nie tylko potrafią przyjąć poród, ale również znają stosowne środki, które pozwalają na przerwanie ciąży, jeśliby wczesny płód poronić wypadało” (z dialogu ''Teajtet''). Platon dopuszczał nie tylko dokonywanie aborcji płodów, ale również – wzorem Sparty – dzieciobójstwo. W swoim monumentalnym opus magnum „Państwo” zalecał je jako jeden ze środków kontroli przyrostu populacji idealnego państwa. W tamtym czasie aborcja stosowana była jak późniejsza „antykoncepcja”, ponieważ niechciane dzieci bezpośrednio po narodzeniu były roztrzaskiwane o skały i wyrzucane do morza. Myślę, że w tym czasie zrodziło się określenie „barbarzyńskie prawo”. Arystoteles twierdził, że zarodek męski otrzymuje duszę w czterdziestym dniu istnienia a żeński w osiemdziesiątym. Dlatego aborcję przeprowadzoną przed zakończeniem tego okresu traktowano jako... antykoncepcję. Dzięki silnym wpływom filozofii greckiej na kształtowanie pojęć w Izraelu, wielu rabinów przyjęło od Arystotelesa ten okres uznania zaistnienia życia, 40 i 80 dni od poczęcia.

Tertulian na przełomie I i II wieku w dziele „O duszy” rozstrzygnął toczący się w tamtym czasie spór wywodzący się z myśli greckiej twierdząc, że życie każdej istoty należy liczyć od momentu jej poczęcia. Dlatego aborcję w każdym momencie ciąży nazwano już wówczas dzieciobójstwem, a Jan Chryzostom  (ok. 350 - 407 r.) uważał, że jest ono czymś gorszym niż uśmiercanie dzieci już narodzonych. Należy jednak uwzględnić fakt, iż w tamtym czasie powstawały zalążki wielu doktryn i pojęć, na których później tworzono dogmaty nauczane w Kościele Rzymsko - Katolickim. Jednym z nich jest twierdzenie, że Maria, matka Pana Jezusa była poczęta bezgrzesznie, co dalej doprowadziło do nadania jej atrybutu świętości wyższej, niż posiada ją sam Bóg - nazywając ją Najświętszą Maryją.

Podejście do aborcji zmieniło się w IV wieku, gdy w Imperium Rzymskim chrześcijaństwo stało się religią państwową i zaczęło wywierać decydujący wpływ na władzę. To właśnie ta religia wyznaczyła dominujący pogląd na przerywanie ciąży w kulturze zachodniej, przynajmniej do XIX, jeśli nie XX wieku. W naszych już czasach, dzięki gwałtownemu rozwojowi nauk medycznych, jak embriologia, czy diagnostyka prenatalna, pojawiło się wiele nowych pojęć w zrozumieniu czym jest ciąża i życie płodowe. Dzięki wczesnym badaniom rozwoju płodu, w przypadku zagrożenia z tego powodu, pojawiły się nowe wyzwania. Na lekarzach spoczywa teraz obowiązek dokonania wyboru, czy uzasadnione jest dokonanie terminacji ciąży w przypadku jej patologii, aby uratować życie matki.

Dzięki technice obrazu cyfrowego możemy obecnie poznać daleko lepiej jak wygląda życie człowieka w okresie prenatalnym. Wiemy już, że „serduszko dziecka choć jeszcze nierozwinięte zaczyna bić około 21-22 dnia ciąży. Około 6 tygodnia maluch wygląda jak maleńka kijanka i mierzy 5-6 mm. długości. Od tego momentu rozpoczyna się okres najintensywniejszego wzrostu. Zaczyna się tworzyć szkielet, widoczna jest główka, tułów, zawiązki kończyn oraz ogonek, który z czasem zaniknie” (Net). Dlatego nie opieramy się już więcej na koncepcji rabinistycznych nauczycieli odnośnie do momentu powstania życia. Wiemy, że maleńki człowiek już w łonie matki żyje swoim własnym biciem małego serduszka. Chociaż nie jesteśmy w stanie dokładnie określić jego pierwszego uderzenia, to jego ostatnie kończy życie, co oficjalnie zostanie uznane jako „czas odejścia”.

Wracając do powszechnego żądania uznania prawa kobiet do aborcji, muszę wyrazić zdziwienie, że do tej kwestii nie dopuszcza się mężczyzn. Walczące feministki chcą nawet pozbawić mężczyzn prawa do wypowiadania się na ten temat. Tylko jakoś mało kto zauważa, że ciąża nie jest przypadkiem chorobowym, który dopada kobiety bez udziału mężczyzny. Dlatego uważam, że głośne domagania się prawa do aborcji należy potraktować z jak największym sprzeciwem, gdyż jest niczym innym, jak barbarzyńskim zwyczajem mordowania niewinnych żywych istot ludzkich.

Biblia, chociaż nie mówi wprost o aborcji, to jednak daje nam mnóstwo przykładów życia w łonie matki. Już w starożytności, Rebeka dowiedziała się, że w jej łonie dwa narody biorą swój początek w momencie „gdy dzieci przepychały się w jej łonie” (Rdz 25:22). Natomiast Elżbieta gdy, „usłyszała pozdrowienie Marii, poruszyło się w niej dziecko, a Duch Święty napełnił Elżbietę” (Łk 1:41). Psalmista Dawid wielbi Stwórcę słowami: „Ty bowiem ukształtowałeś moje wnętrze, utkałeś mnie w łonie matki. Wysławiam Cię za to, że mnie cudownie stworzyłeś. Twoje dzieła są godne podziwu – moja dusza wie o tym bardzo dobrze” (Ps 139:13,14).

Powtórzę z autorem portalu „Biblia mówi” słowa na poruszony tutaj temat, z którymi zgadzam się całkowicie: „Aborcja, czyli zamierzone i przedwczesne wywołanie poronienia jest według Biblii grzechem; jest też wyrazem braku szacunku dla Dawcy życia. Decyzja o nie usuwaniu ciąży nie powinna być podejmowana z powodu strachu przed karą, choć trzeba mieć świadomość, że „zapłatą za grzech jest śmierć...”. (Rz 6,23), ale powinna wynikać z szacunku dla życia, a przede wszystkim dla Dawcy życia, ponieważ On ceni wartość każdego człowieka”.

Henryk Hukisz

Tuesday, February 13, 2024

Owoc godny opamiętania

 Niedługo będziemy wspominać mękę, śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela. Nasz tzw. chrześcijański naród w tym czasie jest zmuszany do pokuty rozumianej jako wstrzemięźliwość od uciech i jedzenia. Proboszczowie będą udzielać dyspens według życzeń niektórych parafian, spowiadać ich później i rozgrzeszać. Co to ma wspólnego z Ewangelią?

Pozwólcie, że przypomnę przypowieść o człowieku sprawiedliwym i o grzeszniku, jaką znajdujemy w osiemnastym rozdziale Ewangelii Łukasza, (wiersze 9-14). Występują w niej dwie postacie, faryzeusz i celnik, oraz jak gdyby, ukryty gdzieś za filarem świątyni – przyglądający się im Chrystus, który w tym spotkaniu będzie miał ostatnie słowo do powiedzenia. Istotne jest również miejsce, gdzie te osoby się znajdują - to świątynia. Miejsce szczególne, zbudowane właśnie w tym celu, aby ludzie mogli się modlić, gdy zaistnieje taka potrzeba. Salomon, budowniczy pierwszej świątyni, w dniu jej poświęcenia modlił się do Boga: Wysłuchaj więc błagania Twojego sługi i Twojego ludu, Izraela, gdy będą się modlić na tym miejscu. Wysłuchaj w miejscu Twego przebywania, w niebie. Wysłuchaj i przebacz! (1 Krl 8:30).

Pan Jezus, gdy po raz ostatni przyszedł do Jerozolimy, skierował swe kroki do świątyni aby przywrócić jej właściwy charakter, jaki został wyznaczony przez Ojca niebieskiego. Wypędził z niej przekupniów i rzekł; Jest napisane: Mój dom będzie domem modlitwy, wy natomiast uczyniliście z niego jaskinię zbójców k 19;46). Modlitwa jest miejscem wyznaczonym przez Boga, w którym każdy człowiek, zarówno sprawiedliwy, jak i najgorszy grzesznik, mogą się z Nim spotkać.

Dwaj główni bohaterowie tej historii przyszli do świątyni aby się pomodlić. Pierwszy z nich, faryzeusz, zachował się zgodnie z oczekiwaniem, jak przystało na kogoś, kto pokłada ufność we własnej sprawiedliwości. Modlił się słowami, które stawiają go na świeczniku, jak gdyby chciał powiedzieć, „Ciesz się Boże, że masz tak sprawiedliwego sługę”. Taka postawa jest typowa dla ludzi, którzy lubią siebie wywyższyć. Czynią tak, gdyż nie posiadając własnych cnót, wyliczają błędy swoich bliźnich. Przypomina mi się aforyzm nawiązujący do tego typu ludzi – „Szczytem, na jaki jedynie może wspiąć się słaby umysł, jest  zdolność wynajdywania błędów ludzi wielkich”.

Na czarnym tle wszystko inne wygląda jak najczystsza biel. Jest to typowa modlitwa, jaką można znaleźć w żydowskim Talmudzie. Brzmi ona następująco:  Dziękuję Ci Panie, mój Boże, że pozwoliłeś mi przebywać wśród tych, którzy siedzą w domu nauki, a nie tych którzy siedzą na rogu ulicy; ja idę szybko ku Słowu Prawa, a oni udają się ku sprawom błahym; ja biegnę ku życiu przyszłego świata, a oni biegną ku przepaści zatracenia”.

Drugą osobą jest celnik, który nie śmiał nawet wejść do środka i stoi z daleka, obciążony powszechną opinią zaszeregowania do grzeszników. Bardziej bił się w swoją pierś, niż dobierał piękne słowa modlitwy. Jedyne słowa, jakie wypowiedział, były wołaniem jego skruszonego serca: Boże, okaż litość mnie grzesznemu” k 18:13).

Faryzeusz zamienił bieguny modlitwy, w której normalnie z jednej strony występuje świętość Boga, a z drugiej grzeszność człowieka. W jego modlitwie na jednym biegunie była jego własna sprawiedliwość, a na drugim, pogarda dla grzesznika, dzięki któremu mógł wykazać się pobożnością. Owszem, wierzył w Boga, bo miał przynajmniej przed kim zachwalać siebie samego. Tylko w tym celu potrzebował Boga.

Widzimy jednak, że Bóg nie reagował na jego religijną listę samochwały, bo gdyby już chciał coś powiedzieć, to dałby mu do zrozumienia, że zna osoby, które częściej poszczą aby schudnąć. Na temat jego dziesięciny od całego dochodu (być może wątpliwej uczciwości), powiedziałby mu o wdowim groszu, który dla Niego miał większą wartość.

Celnik, chociaż przyszedł do świątyni aby wyznać swe grzechy, nie musiał ich już wymieniać, gdyż w tym wyręczył go faryzeusz. Wystarczyło jedynie przyjąć właściwą postawę - bić się w pierś na znak pokuty. Wiedział, że nie musi się wysilać, aby osiągnąć taki poziom prawości, by móc stanąć przed Bogiem, wystarczyło uznać swoją grzeszność. To atmosfera świątyni, w której przebywa Bóg, sprawiła, że poczuł swą nicość, jak Piotr, gdy Jezus znalazł się w jego łodzi i zawołał: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem k 5:8).

W końcu głos zabrał sam Chrystus, który dotychczas był jedynie obserwatorem. Chociaż faryzeusz modlił się w duchu, Jezus słyszał każde jego słowo. Przecież On zna nasze słowa zanim je wypowiemy. Przed Nim nie da się nic ukryć ani zasłonić pięknym słówkiem. Bóg, już przez proroka Izajasza, zdemaskował szczerość warg tego narodu, jak czytamy: Pan powiedział: Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie jedynie ustami, oddaje Mi cześć tylko wargami, a jego serce jest daleko ode  Mnie i jego bojaźń przede Mną jest tylko wyuczonym spełnianiem ludzkiego nakazu (Iz 29:13). Dlatego Chrystus tak często mówił wprost o tym, co myśli o faryzeuszach i o ich modlitwach. Gdy nauczał jak należy się modlić, przestrzegał aby nie naśladować tego rodzaju modlitw. Pan Jezus powiedział: Gdy się modlicie, nie naśladujcie obłudników, którzy lubią odprawiać modlitwy w synagogach i na głównych ulicach, aby pokazać się ludziom. Zapewniam was, już otrzymują swoją nagrodę (Mt 6:5).

Modlimy się przecież w celu otrzymania odpowiedzi, która dla modlącego się jest „nagrodą” od Boga. Faryzeusze, dzięki swoim wyuczonym modlitwom, otrzymali już swoją zapłatę. Czy w modlitwie o to chodzi, aby pokazać ludziom, jak pięknie potrafimy wysławiać się przed Bogiem? Znam wiele osób, które wstydzą się w miejscu publicznym pomodlić się głośno, bo jedyne przykłady jakie znają, to modlitwy na wzór faryzeusza. Osoby te nie potrafią powiedzieć w modlitwie o sobie tyle dobrego, co usłyszeli u innych. Ponieważ nie mogą wykazać się dobroczynnością, długimi postami i tym, ile dają na ofiarę, dlatego wolą milczeć.

W Biblii jest wiele przykładów modlitw na wzór celnika. Na samym początku dziejów Kościoła, gdy Apostoł Piotr zwiastował Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, słuchacze ewangelii poruszeni w swoich sercach zapytali się o to, co mają zrobić. Usłyszeli wówczas prostą odpowiedź: Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a weźmiecie dar Ducha Świętego (Dz 2:38).

Bóg wprawdzie spogląda na wszystkich, lecz łaskę daje tylko niektórym. Komu? Odpowiedź jest oczywista - Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę (Jk 4:6).  Dlatego warto jest posłuchać wezwania apostoła Piotra„Uniżcie się przed Panem, a On was wywyższy” (Jak. 4:10).

Na zakończenie chcę przypomnieć przykład innego faryzeusza, który podczas spotkania z żywym Chrystusem zrozumiał, że dotychczasowa forma jego pobożności nie ma żadnej wartości przed Bogiem. Wówczas przeszedł na stronę celnika, nazywając siebie „pierwszym wśród grzeszników”. Dzięki temu został przez Boga podniesiony do godności Jego sługi. Jak można łatwo się domyśleć - chodzi o Apostoła Pawła.

Dobrze jest zawsze pamiętać o słowach zachęty innego pokornego sługi Pańskiego, Dawida, że Chociaż PAN jest wywyższony, widzi uniżonego i pysznego rozpoznaje z daleka (Ps 138:6). Bóg pragnie dać szansę każdemu, aby w porę zdążył przejść na stronę celnika.

Henryk Hukisz