Pamiętam z mojego dzieciństwa piosenkę o strumyku, co płynął
przez zielony las. W refrenie powtarzają się słowa: „Cicha woda brzegi rwie,
nie wiesz nawet, jak i gdzie, bo nikt nie zna tej metody, by się ustrzec cichej
wody”. Jak widać, nawet cichy człowiek swoją wytrwałością potrafi coś
osiągnąć. Zastanawiamy się jednak, czy w czasie wielkiego pośpiechu, w jakim
obecnie żyjemy, można zalecać cichość jako skuteczną metodę osiągnięcia
czegokolwiek w życiu? Zdaje się, że dziś nie ma miejsca dla ludzi cichych i
łagodnych. Uważam jednak, że słowa Jezusa są ponadczasowe.
Biblia jest Bożą księgą skierowaną do ludzi żyjących w tym
świecie i zawiera wskazówki, jak żyć według zasad innego świata, według praw
Bożego Królestwa. Kazanie na Górze, nazywane nieraz „Konstytucją Królestwa
Niebieskiego”, podaje wiele zasad właściwego postępowania, jakie obowiązuje
tych, którzy uczynili Boga swoim Panem i stali się naśladowcami Chrystusa.
Słowa Jezusa nie są dobrą radą, lecz regułą życia.
Osiem błogosławieństw, którymi Chrystus rozpoczął to
niezwykłe kazanie, należy przyjąć jako podstawowe wskazania, jacy mamy być. Pan
Jezus pokazał nam właśnie taki wzór do naśladowania. Boży mężowie i niewiasty,
których spotykamy na stronicach Biblii, nie robili wokół siebie szumu, nie
wystawiali siebie samych na pierwszy plan, lecz raczej nazywali siebie sługami
innych. Wielu z nich nawet wymawiało się, że są albo za młodzi, albo niezbyt
zdolni do zadań, jakie Bóg przed nimi stawiał.
Psalmista Dawid zachwalał cichość i pokorę słowami: „Lecz
pokorni odziedziczą ziemię i będą się rozkoszować obfitością pokoju” (Ps
37:11). Dziś niejeden doradca osiągania sukcesów podpowiadałby Dawidowi,
aby głośno wyznawał: „Jestem królem, jestem królem!”. Natomiast Dawid, będąc
sługą „według serca Bożego”, pokornie czekał na Boży czas i pozwolił innym się
przeganiać po pustyni judzkiej, gdzie szukał sprzymierzeńców wśród
opuszczonych. Czytamy o nim: „I zebrali się wokół niego wszyscy, którzy byli
uciśnieni, wszyscy, którzy byli zadłużeni, oraz wszyscy, którzy byli
rozgoryczeni, a on stał się ich przywódcą” (1 Sam 22:2). Bóg był dla
niego jedynym oparciem w każdej sytuacji, na Niego mógł zawsze liczyć. Zdarzyło
się, że pewnego razu, gdy powrócili do miasteczka Syklag, w którym znajdował
się ich dobytek i rodziny, zastali jedynie zgliszcza, a rodziny zostały
uprowadzone. Nawet ci, którzy deklarowali swą przyjaźń Dawidowi, stanęli
przeciwko niemu, obwiniając go za powstałą sytuację. Dawid jednak „wzmocnił
się w PANU, swym Bogu” (1 Sam 30:6). Bóg pozwolił mu odebrać to, co
należało do niego, dlatego Bogu zawdzięczał wszystko, co miał.
W innej sytuacji, po pokonaniu Filistynów, odwiecznych
wrogów Izraela, Dawid zapragnął napić się wody. Wówczas jeden z wojowników udał
się do studni, która znajdowała się po stronie filistyńskiej, aby zdobyć dla
niego wodę. Dawid nie śmiał jej przyjąć, widząc, jak wielkie ryzyko zostało
podjęte, lecz „wylał ją dla PANA” (2 Sam 23:16).
Syn Dawida, Salomon, gdy został królem Izraela, uważał
cichość i pokorę za mądrość i skarb – „Owocem pokory i bojaźni PANA jest
bogactwo, chwała i życie” (Prz 22:4). Chociaż mógł mieć wszystko,
czego zapragnął, i choć doświadczył sławy i bogactwa, zostawił znaną maksymę
życiową: „Oto wszystko to marność i utrapienie ducha i nie ma żadnego
pożytku pod słońcem” (Koh 2:11). Ten mądry król, posiadający mądrość
praktyczną, zostawił nam wiele wspaniałych wskazówek. Końcowa nauka została
wyrażona w słowach: „Bój się Boga i przestrzegaj jego przykazań. Ponieważ to
jest cały obowiązek człowieka. Bóg przywiedzie bowiem każdy uczynek na sąd,
nawet każdą rzecz utajoną, czy dobrą, czy złą” (Koh 12:13,14).
Na nic nie zda się nasz spryt, nawet posiadane przymioty
przywódcze czy inne uzdolnienia prowadzące wprost do sukcesu. U Boga liczy się
właściwe nastawienie serca: „Ofiary dla Boga to duch skruszony; sercem
skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, o Boże” (Ps 51:19).
Jezus jest i zawsze będzie najlepszym przykładem życia.
Przyszedł w uniżeniu, nie po to, aby Mu służono, lecz aby nam służyć. Już
prorok Izajasz zapowiadał Jego przyjście, dając wyraźny znak rozpoznawczy: „Nie
miał kształtu ani urody; i gdy widzieliśmy go, nie było wyglądu, który by się
nam podobał. Wzgardzony i odrzucony przez ludzi; mąż boleści i doświadczony
cierpieniem. I przed nim ukrywaliśmy jakby swoją twarz; wzgardzony tak, że
mieliśmy go za nic” (Iz 53:2,3).
Dlatego wielu Go nie rozpoznało – spodziewali się kogoś
wielkiego, widocznego na społecznym horyzoncie – a On był z Nazaretu, o którym
mówiono: „Czy z Nazaretu może być coś dobrego?” (Jn 1:46). Jednak
nie po to On przyszedł, aby zostać obwołanym królem. Nawet raz, gdy już
szykowano dla Niego „tron”, On odszedł na miejsce ustronne. Tak bardzo lubił tę
samotność nocy czy wczesnego poranka, gdy mógł w ciszy wtulić się w objęcia
Ojca i wsłuchać się w rytm Jego serca. To dawało Mu siłę i odwagę w ciągu dnia,
gdy spotykał ludzi, do których przyszedł z Dobrą Nowiną o Królestwie nie z tego
świata.
Jezus wiedział, że Jego naśladowcy muszą wybrać tę samą
ścieżkę życia, by móc doświadczać tego samego błogosławieństwa. Dlatego wzywał
do naśladowania, mówiąc bez ogródek, jaki los sobie gotują tym wyborem. Mówił
wprost: „I będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mego imienia.
Lecz kto wytrwa do końca, będzie zbawiony” (Mt 10:22).
Aby pójść za Jezusem, nie wystarczy wstępować w Jego ślady,
zachowując dotychczasowe życie. Człowiek jest grzeszny i upadły w swojej
naturze i nie pasuje do świętych wymagań Chrystusa. Musi uczynić coś więcej –
musi wziąć swój krzyż, nie krzyżyk na łańcuszku, lecz krzyż, który znaczy „śmierć
dla siebie samego”. Jezus powiedział wyraźnie, że „kto nie niesie swego
krzyża, a idzie za mną, nie może być moim uczniem” (Mt 10:38). Dalej
Jezus wymaga – to nie opcja, lecz konieczność – aby ten, „kto stara się
zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie
je” (w. 39).
Nie można być uczniem Chrystusa i zachować stary sposób na
życie. W Jego Królestwie, aby coś posiąść, musi wpierw nastąpić zmiana natury.
Człowiek musi stać się „cichy”, aby posiąść ziemię, aby żyć już nowym życiem na
wzór Chrystusa.
Jezus zaprasza do swojej szkoły i mówi: „Weźcie na siebie
moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a
znajdziecie odpoczynek dla waszych dusz” (Mt 11:29). Aby posiąść
cichość Jezusa, musimy codziennie udawać się na lekcję do Nauczyciela,
najcichszego z cichych, potulnego jak baranek, „który, gdy mu złorzeczono,
nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, ale powierzył sprawę
temu, który sądzi sprawiedliwie” (1 Ptr 2:23).
Tylko w ten sposób można posiąść to, co jedynie ma wartość
przed Bogiem – „ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem
łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem” (1 Ptr
3:4).

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.