Tuesday, March 24, 2026

Śmierć śmierci w śmierci Chrystusa

Tytuł dzisiejszego rozważania zaczerpnąłem od jednego z najwybitniejszych europejskich teologów i reformatorów – Johna Owena. Choć encyklopedyczne notki skrótowo opisują go jako żyjącego w XVII wieku „księcia purytanów”, pastora i wicekanclerza Oksfordu, dla nas kluczowe jest jego monumentalne dzieło dotyczące sensu ofiary Jezusa. Owen, jako kapelan Olivera Cromwella i zwolennik tolerancji religijnej, poświęcił życie badaniu Bożego planu odkupienia człowieka skazanego na śmierć z powodu grzechu.

Jego praca z 1647 roku, zatytułowana właśnie „Śmierć śmierci w śmierci Chrystusa”, to kompleksowe studium prawd wynikających z Golgoty. Choć głównym celem Owena była obrona tezy o ograniczonym odkupieniu (skierowanym do wybranych), nie chcę dziś wchodzić w teologiczne polemiki. Pragnę przejść bezpośrednio do sedna: czym dla nas jest śmierć Chrystusa, którą wspominamy podczas Wielkanocy?

Przyznam, że sama konstrukcja tego sformułowania – „śmierć śmierci” – jest fascynująca. To językowy paradoks, który idealnie oddaje wagę wydarzeń, na których skupili się wszyscy ewangeliści. Dla autorów Nowego Testamentu śmierć Jezusa nie była jedynie tragicznym końcem, ale najważniejszym punktem Jego ziemskiej misji.

Ewangelie opisują życie Syna Bożego, który będąc Bogiem, stał się człowiekiem. Apostoł Jan pomija opis biologicznych narodzin, na rzecz głębokiej prawdy: Ten, który jest od początku, przyszedł jako „światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka” (Jn 1:9). To dzięki Niemu odkrywamy, że Bóg  „wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy stanęli przed Nim w miłości, święci i nieskazitelni. Według postanowienia swojej woli przeznaczył nas, abyśmy przez Jezusa Chrystusa stali się Jego synami, dla uwielbienia chwały Jego łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym” (Ef 1:4-6). Mówiąc najprościej: Chrystus przyszedł, by objawić nam Boży plan, w którym zostaliśmy przeznaczeni do życia w Jego łasce.

Główną przeszkodą na drodze do tej chwały jest śmierć. To mroczne dziedzictwo, które objęło ludzkość w wyniku pierwszego buntu Adama. Apostoł Paweł wyjaśnia to wprost, że „tak jak przez jednego człowieka grzech przyszedł na świat, i przez grzech śmierć, tak też na wszystkich ludzi przeszła śmierć, bo wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5:12).

Śmierć jest bolesnym przypomnieniem o konsekwencjach nieposłuszeństwa. Już na samym początku Biblii słyszymy ostrzeżenie: „PAN Bóg nakazał też człowiekowi: Z każdego drzewa w ogrodzie możesz jeść, tylko z drzewa poznania dobra i zła nie będziesz jadł, bo w dniu, w którym z niego zjesz, umrzesz na pewno” (Rdz 2:17). XVII-wieczny biblista Adam Clarke zauważa, że hebrajski zwrot „moth tamuth” oznacza dosłownie: „umierając, umrzesz”. To nie tylko nagły koniec, ale proces – od momentu utraty więzi z Bogiem stajemy się śmiertelni, a każdy nasz oddech jest w pewnym sensie krokiem ku rozdzieleniu duszy i ciała. Paweł podsumowuje to krótko: „Zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6:23).

Śmierć jest nieunikniona i towarzyszy nam od narodzin, dlatego słusznie nazywamy ją wrogiem. Bóg nie zaplanował jej w pierwotnym akcie stwarzania. Stała się ona niechcianym towarzyszem człowieka, który nie potrafi o własnych siłach pokonać swojej grzesznej natury. List do Hebrajczyków przypomina, że „zostało postanowione w stosunku do ludzi, że raz umrą, a potem będzie sąd” (Hbr 9:27).

W życiu mierzymy się z różnymi przeciwnikami, ale Biblia zapewnia: „jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15:26). Jak możemy wpisać się w ten program zwycięstwa? Nie o własnych siłach, lecz w Chrystusie.

Mówiąc o Jego śmierci, nie sposób pominąć zmartwychwstania. Jezus, jako bezgrzeszny Syn Boży, nie umierał z powodu własnego grzechu. Dlatego jako jedyny mógł pokonać śmierć „od środka”. Jego ofiara stała się bezpieczną arką – tak jak w czasach potopu ratunek znaleźli tylko ci, którzy weszli na pokład. Tak samo i my, którzy uwierzyliśmy w Chrystusa i znaleźliśmy się w Nim, możemy powiedzieć: „Jeśli zaś umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że i z Nim będziemy żyć, wiedząc, że Chrystus wskrzeszony z martwych już nie umiera i śmierć nad Nim nie panuje” (Rz 6:8).

Jezus umarł, a przez to zniszczył moc śmierci i tego, który nią władał – szatana. Dla tych, którzy ufają Chrystusowi, śmierć traci swoje „żądło”. Nie jest już przepaścią oddzielającą nas od Boga, lecz bramą. Prawidłowo rozumiana Ewangelia daje człowiekowi odwagę, by wraz z Pawłem pytać z triumfem: „Gdzie jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzie jest, o śmierci, twoje żądło?” (1 Kor 15:55).

Obietnica Jezusa jest fundamentem naszej nadziei: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, będzie żył” (Jn 11:25).

Oczywiście, nie unikniemy tej „pierwszej” śmierci – biologicznego rozstania duszy z ciałem. Nasza fizyczność, wciąż skażona skutkami upadku, musi wrócić do prochu. Chyba że dożyjemy dnia, gdy „na wezwanie Boga, na głos archanioła i dźwięk trąby, sam Pan zstąpi z nieba i najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie. Potem my, którzy pozostaniemy jeszcze przy życiu, razem z nimi zostaniemy porwani na obłokach, w powietrze, na spotkanie z Panem i odtąd już na zawsze będziemy z Panem” (1 Tes 4:16-19).

Biblia kończy się wizją świata, o jakim Bóg marzył od początku: „I pokazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą spod tronu Boga i Baranka. Pomiędzy główną ulicą miasta a rzeką, stąd i stamtąd, jest drzewo życia, które rodzi dwanaście owoców, wydając owoc w każdym miesiącu. A liście tego drzewa służą do leczenia narodów. I nic już nie będzie obłożone klątwą. A w mieście będzie tron Boga i Baranka, i Jego słudzy będą Mu służyć. I będą oglądali Jego oblicze i Jego imię będą mieli na czołach. I nocy już nie będzie i nie będą już potrzebowali światła lampy i światła słońca, bo Pan, Bóg, będzie im świecił, i będą królować na wieki wieków” (Ap 22:1-5).

Dzięki śmierci Chrystusa na Golgocie, możemy wyznać: „Szczęśliwy i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad takimi druga śmierć nie ma władzy, ale będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą królować z Nim tysiąc lat” (Obj. 20:6).

W obliczu tych prawd pozostaje jedno, najważniejsze pytanie: Czy możesz z ufnością powiedzieć, że Twoja śmierć została już pokonana w śmierci Chrystusa?

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.