Gdy widzę, jak ktoś obnosi się z hasłem „I’m forgiven!” (nie
wiem, czy istnieje jego dokładny odpowiednik w języku polskim), chciałbym
powiedzieć, że to dopiero początek drogi. Polskie przysłowie mówi, aby nie
chwalić dnia przed zachodem słońca. Pan Jezus, mówiąc o znakach świadczących o
zbliżającym się końcu tego świata, zachęcał do wytrwania w wierze: „A kto
wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,13).
Mieszkając w Stanach Zjednoczonych, często widzę na
zderzakach samochodów skrót „TGIF”, będący akronimem hasła „Thank God I’m
Forgiven”. Hasło to wyraża myśl, że wystarczy przyjąć przebaczenie i nic więcej
nie jest potrzebne. Czyżby na tym polegało całe zbawienie? Gdy słyszę, jak ktoś
mówi, że chrzest nie jest konieczny do zbawienia, jestem kuszony, aby zapytać:
„Ile Jezusa przyjąłeś?”. Niektórzy uważają, że Jezus jest potrzebny do
zaspokojenia ich potrzeb, nawet do uzyskania zbawienia, ale rozumianego według
ich własnego pojęcia.
Nasze zbawienie jest darem Bożym, wynikającym z Jego
odwiecznego planu. Wierzę, że Bóg przewidział dla zgubionego człowieka taki
ratunek, który jest skuteczny tylko wtedy, gdy zostanie przyjęty w całości.
Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia, na czym polega nasze zbawienie, odwołując
się do elementów, które Bóg objawił Izraelowi. Każdy szczegół jest istotną
informacją o zbawieniu, które w pełni dokonało się dopiero przez Jezusa
Chrystusa, gdyż Zakon nie był w stanie doprowadzić do osiągnięcia pełnej sprawiedliwości.
Historia Izraela jest dla nas przykładem i obrazem tego,
czego Bóg od nas oczekuje. Jest zarazem przestrogą przed utratą obiecanego
odpocznienia. Autor listu wzywa nas do pilnego zachowania wszystkiego, co
otrzymujemy w „pakiecie” zbawienia wraz z przebaczeniem grzechów. Czytamy tam
słowa ostrzeżenia: „Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co
słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Bo jeśli słowo wypowiedziane
przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo
spotkało się ze słuszną odpłatą, to jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy
tak wielkie zbawienie?” (Hbr 2,1–3). Powinniśmy więc zadać sobie pytanie:
jak wielkie jest to zbawienie?
Po pierwsze, zbawienie jest tak wielkie, że obejmuje
wszystkich ludzi – co nie znaczy, że wszyscy będą zbawieni. Wprawdzie czytamy: „A
zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich
ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich
ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi” (Rz 5,18), lecz zbawieni będą jedynie
ci, którzy uwierzyli i przyjęli Jezusa w nowonarodzeniu. Ewangelista Jan
wyjaśnia: „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej
woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga” (J 1,12–13).
Po drugie, zbawienie jest możliwe tylko dzięki krwi
Jezusa Chrystusa. Izraelici znali rolę krwi ofiar składanych dla przebaczenia
grzechów. Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia znaczenie zbawienia, które
otrzymujemy dzięki ofierze Baranka: „o ileż bardziej krew Chrystusa, który
przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie
nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu” (Hbr 9,14).
Oczyszczenie sumienia nie służy jedynie „dobremu samopoczuciu”, lecz uzdalnia
nas do „służenia Bogu żywemu”. Tu zaczyna się nowa droga życia, na którą Pan
Jezus wprowadza uczniów. Pamiętajmy, że Bóg wyprowadził Izrael z Egiptu nie
tylko po to, by nie byli bici jako niewolnicy, ale aby mogli Mu służyć.
Po trzecie, zbawienie jest uzdolnieniem do życia
zgodnego z Bożą naturą. Jezus zostawił nam wzór tego życia i wezwał chętnych do
pójścia Jego śladem. Nie twierdzę, że warunkiem zbawienia jest wypełnienie
wszystkich cech doskonałego życia, do którego wzywa Chrystus, lecz cechy te –
nazywane przez Piotra cnotami – są świadectwem, że staliśmy się uczestnikami
Boskiej natury. Piotr wyjaśnia: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co
jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał
przez własną chwałę i cnotę [...] abyście przez nie stali się uczestnikami
boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą
pożądliwość” (2 Ptr 1,3–4). Zbawienie to nie tylko uwolnienie od
przeszłości, lecz także unikanie skażenia, jakie występuje w tym świecie. Do
nas należy zachowanie tego daru, dlatego Bóg daje nam moc Ducha Świętego.
Chrystus, aby wyzwolić nas od naturalnego lęku przed
śmiercią, stał się śmiertelnym człowiekiem. Wszystko, przez co przechodził,
jest przykładem, abyśmy wstępowali w Jego ślady. To zbawienie powiązane jest z
nowym życiem, w którym doświadczamy prób: „A że sam przeszedł przez
cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą” (Hbr
2,18). Paweł wzywa nas do „usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Flp
2,5), a Piotr dodaje, że jeśli cierpimy z powodu wiary, jest to rzeczą
naturalną, „gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład,
abyście wstępowali w jego ślady” (1 Ptr 2,21).
Chrystus, „chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa
przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla
wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego” (Hbr
5,8–9). Nie ma wątpliwości, że wieczne zbawienie obejmuje nie tylko
przebaczenie przeszłości, lecz także „Chrystusowe posłuszeństwo” ćwiczone w
teraźniejszym cierpieniu. Pan Jezus przeszedł całą drogę jako wzór: od
zanurzenia w wodach Jordanu, poprzez zwycięstwo nad pokusami, aż po Getsemane,
gdzie złożył deklarację: „niech się stanie wola Twoja” (Mt 26,42). Jeśli
ktoś nie naśladuje Chrystusa we wszystkim, a wybiera tylko niektóre elementy
Jego drogi, nie może nazywać Go Panem. Jezus zapowiedział, że w owym dniu, gdy
staniemy przed Ojcem, może powiedzieć: „Nigdy was nie znałem” (Mt 7,23).
Zbawienie to przede wszystkim zwycięskie życie w służbie dla
Boga. Jeśli ktoś mówi, że chrzest nie jest warunkiem zbawienia, chce przyjąć
tylko „kawałek” Jezusa, bo On zostawił nam przykład obowiązku naśladowania
również w chrzcie. Tak samo, jeśli ktoś zamyka swoje świadectwo na przebaczeniu
grzechów i nie ma w nim odwołania do owoców Ducha, pozostaje w pieluszkach
duchowego niemowlęctwa. Paweł dał świadectwo pełnego zbawienia, utożsamiając
się z Chrystusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu: „Pogrzebani tedy
jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony
został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili” (Rz
6,4).
Pan Jezus, mówiąc uczniom, że dowodem Jego miłości do Ojca
było wypełnianie przykazań, wyraził życzenie, aby oni także doświadczali pełnej
radości zbawienia: „To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby
radość wasza była zupełna” (Jn 15,11). Zupełna radość jest rezultatem
przyjęcia Chrystusa w całości, ze wszystkim, co nam daje.

Witam. Nie chcę żebyś myślał, że się czepiam, ale czy można przyjąć "kawałek" czy "część" Jezusa? Nie można, tak samo jak nie można mieć tylko w części "serca mięsistego". W tym sensie każdy, kto otrzymał Ducha Świętego, kto otrzymał nowe mięsiste serce jest już w pełni usprawiedliwiony ze swoich grzechów. Nie jest istotne czy jest ochrzczony, czy jest niedoskonały (każdy z nas taki jest) jeżeli prawdziwie oddał się Jezusowi to jest już w pełni dzieckiem Bożym i nikt i nic nie wydrze go z Bożej ręki. Prawdziwa wiara zawsze prowadzi do chęci służenia Bogu, czyli wypełniania Jego poleceń w tym też chrztu i innych rzeczy. Jednak teza, że chrzest w sensie fizycznego symbolu jest potrzeby do zbawienia jest tezą niebiblijną i wprowadzającą w błąd. Ponieważ to nie chrzest jest kluczowy, ale podejście do chrztu, jeżeli ktoś nie chce się ochrzcić to może świadczyć o tym, że jest z nim coś nie w porządku.
ReplyDeleteProszę dokładnie czytać tekst mojego rozważania.
DeleteJa nie piszę, że można przyjąć kawałek Chrystusa, lecz, że tak niektórzy czynią. Na przykład, sa osoby, ktore przyjęły przebaczenie swoich grzechów, lecz nie utożsamiają się z naturą Chrytsusa, który powiedział: "Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują", pomimo tego, sieją nienawiść do uchodźców muzułmańskich. Takie osoby przyjmują tylko "kawałek" Jezusa, ponieważnie chcą czynić wszystkiego, co czynił Chrystus.
Zastanawiam się też co to znaczy: "Po pierwsze, to zbawienie jest tak i wielkie, że obejmuje wszystkich, co nie znaczy, że wszyscy będą zbawieni". Co oznacza, że zbawienie "obejmuje" tych, którzy będą potępieni?
ReplyDeleteOczywiście, ponieważ "tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny", lecz zbawiony będzie każdy, kto wierzy. To jest chyba oczywiste. Jezus umarł i "jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata". Tak więc pomimo tego, że Chrystus umarł za grzechy calego świata, zbawieni będą jedynie ci, którzy uwierzyli.
Delete