Zapłata jest należnością za wykonanie usługi lub
dostarczenie żądanego towaru. Prawo do wynagrodzenia to podstawowe uprawnienie
każdego człowieka; kwestią otwartą pozostaje jedynie wysokość i jakość tej
zapłaty. W tym punkcie najczęściej mamy własne, subiektywne pojęcie o tym, ile
nam się należy.
Czy w Biblii istnieje prawo, które świadczy o tym, że należy
nam się jakaś zapłata? Ogólnie uważa się, że fundamentalnym pojęciem biblijnym
jest łaska, dzięki której otrzymujemy największy dar – życie wieczne. Apostoł
Paweł wyjaśnia, że na zbawienie nie można „zapracować” dobrymi uczynkami: „Albowiem
łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z
uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef 2:8-9). Do tego należy dodać
wskazanie samego Jezusa, który uczył, że nie powinniśmy spodziewać się zapłaty
od ludzi, gdyż „darmo wzięliście, darmo dawajcie” (Mt 10:8). A jednak
Chrystus wielokrotnie powtarza, że czeka na nas zapłata od Ojca w niebie.
Czytając Kazanie na Górze, zwróciłem uwagę na zwrot, jakiego
użył Jezus, mówiąc o podstawowych obowiązkach naszego chrześcijańskiego życia.
Pierwszym z nich jest okazywanie miłości. Jezus określił to
jako nowe przykazanie: „Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie
miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali” (Jn
13:34). Miłość jest też wymieniona jako pierwszy i najważniejszy owoc Ducha
Świętego. Apostoł Jan napisał wprost: „Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż
Bóg jest miłością” (1 Jn 4:8).
Czy to właściwe, by oczekiwać wynagrodzenia za okazywaną
miłość? Jezus zadał w tym kontekście retoryczne pytanie: „Bo jeślibyście
miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę?” (Mt 5:46).
Chrystus wcale nie powiedział, że oczekiwanie na zapłatę jest złe lub
zastrzeżone tylko dla pogan. Wręcz przeciwnie – zwrócił uwagę, że odebranie
zapłaty za miłość jest czymś naturalnym. Różnica polega na tym, że poganie
miłują wyłącznie tych, którzy odwzajemniają ich uczucia. My natomiast
otrzymaliśmy nowe przykazanie: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się
za tych, którzy was prześladują” (Mt 5:44). Stąd płynie prosty wniosek:
jeśli miłujemy bliźniego bez względu na jego stosunek do nas, nie stracimy
zapłaty od Ojca w niebie, ponieważ nie szukamy poklasku ani wzajemności ze
strony ludzi.
W kolejnej części Kazania na Górze (Mt 6:1-18) Jezus
kontynuuje nauczanie, mówiąc o pobożności, jałmużnie, modlitwie i poście. W
tych wersetach znów przestrzega, abyśmy nie postępowali jak hipokryci, którzy
robią to wszystko na pokaz, dla ludzkiej chwały. Jezus wielokrotnie powtarza
tam obietnicę: „Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie”.
Słowo „odpłaci” w oryginale greckim to apodidomi – wyraz złożony z
przyimka apo („od”) oraz czasownika didomi („dawać”). Pośród
wielu polskich znaczeń najbliższym sensem jest tu „rekompensata” lub „nagroda”.
Jedną z fundamentalnych cech Boga jest Jego sprawiedliwość,
co oznacza, że On „odda każdemu według uczynków jego” (Rzym. 2:6). To
wcale nie oznacza, że odpłata dotyczy wyłącznie nieposłuszeństwa i
zatwardziałości serca. Jest to również sprawiedliwa nagroda dla tych, którzy
czynią dobrze (Rz 2:10-11). Ci, którzy wypełniają swoje życie dobrymi
uczynkami, otrzymają – zgodnie z zapewnieniem Bożego Słowa – „chwałę, cześć
i pokój”.
Apostoł Paweł, bez wątpienia najbardziej pracowity z
apostołów, w momencie odejścia do Pana miał świadectwo życia przepełnionego
dobrymi czyni. Wyraził to w powszechnie znanych słowach: „Dobry bój
bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz oczekuje mnie wieniec
sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko
mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego” (2 Tm 4:7-8).
Dlatego, gdy sam jeszcze trwał w duchowej walce i angażował się w służbę dla
innych, zapewniał: „A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni,
zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w
Panu” (1 Kor 15:58).
Z kolei ci, którzy świadomie szkodzili i czynili zło Pawłowi
oraz innym sługom Bożym, również mogą być pewni sprawiedliwej odpłaty.
Przykładem jest ostrzeżenie: „Aleksander, kotlarz, wyrządził wiele złego;
odda mu Pan według uczynków jego” (2 Tm 4:14).
Oczekiwanie na sprawiedliwą rekompensatę z rąk Ojca jest
czymś całkowicie właściwym. Tylko On potrafi sprawiedliwie ocenić nasz trud.
Niestety z czysto ludzkich, cielesnych pobudek chcielibyśmy otrzymać tę nagrodę
już za życia. Najczęściej oczekujemy niebiańskiej „wypłaty” w postaci zdrowia,
powodzenia czy ludzkiego uznania. W doczesności bywa jednak zupełnie inaczej –
i wtedy ogromne pokrzepienie odnajdujemy w Księdze Hioba.
Spójrzmy na naszego „wodza i dokończyciela wiary” (Hbr
12:2), który nas powołał i zapewnił o swojej obecności, gdy będziemy Go
naśladować. Apostoł Piotr doskonale to zrozumiał i doświadczył tego w swoim
życiu, o czym pisał później do wierzących: „Na to bowiem powołani jesteście,
gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w
jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego;
On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził,
lecz powierzał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi” (1 Ptr 2:21-23).
Jezus powierzał sprawę Temu, który sprawiedliwie sądzi,
podczas gdy my chcielibyśmy otrzymać pełne rozliczenie natychmiast, w tym
życiu. Dzień Bożego sądu dopiero nadejdzie – to wtedy wszystkie uczynki zostaną
sprawiedliwie ocenione, a należna rekompensata wypłacona. Jan w swoim
Objawieniu widział te przyszłe wydarzenia. Gdy została zdjęta piąta pieczęć,
rozległo się pełne tęsknoty wołanie tych, którzy zostali zabici dla Słowa
Bożego: „Kiedyż, Panie święty i prawdziwy, rozpoczniesz sąd i pomścisz krew
naszą na mieszkańcach ziemi?” (Ap 6:10). Bóg ma swój czas. Zgodnie z Jego
odwiecznym planem nic nie wydarzy się ani za wcześnie, ani za późno. Sąd
nastąpi wtedy, gdy „dopełni się liczba współsług i braci ich, którzy mieli
podobnie jak oni ponieść śmierć” (Ap 6:11).
Jezus zapewnia każdego z nas: „Ojciec twój, który widzi w
ukryciu, odpłaci tobie”, ale nie określa terminu. Mamy więc doskonałą
okazję, by ćwiczyć się w cierpliwości i ufać Bożemu wyczuciu czasu.
Przy okazji znajdujemy tu również cenną lekcję dotyczącą
naszych rozliczeń z bliźnimi. To samo słowo, które odnosi się do Bożej odpłaty
za nasze uczynki, Piotr odnosi do relacji między ludźmi: „A w końcu: Bądźcie
wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; nie
oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie,
gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo” (1
Ptr 3:9). „Oddawanie” nie należy do nas – Bóg zarezerwował to prawo wyłącznie
dla siebie. Apostoł Paweł, pisząc o tym samym, dodał: „pozostawcie to
gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi
Pan” (Rz 12:19).
Czas oczekiwania na Boży „dzień wypłaty” powinniśmy wypełnić
czynieniem dobra. Paweł zostawił nam niezwykle praktyczną wskazówkę: „Jeśli
tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc
to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale
zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12:20-21).
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.