Thursday, February 12, 2026

Natchnione Pisma

Ogólnie przyjmuje się, że oryginalnymi językami Biblii są hebrajski (Stary Testament, z niewielkimi fragmentami aramejskimi) oraz grecki (Nowy Testament). Niektórzy bibliści nie zgadzają się jednak z tym podziałem. Starają się dowieść, że większość pism Nowego Testamentu powstała w języku aramejskim, który był powszechnie używany w ówczesnym Izraelu. Nawet twórca popularnego filmu „Pasja”, przedstawiając historię Jezusa, włożył w usta bohaterów właśnie słowa aramejskie.

W tym rozważaniu chcę odnieść się do kwestii języka Nowego Testamentu. Nie zamierzam dokonywać naukowych odkryć, lecz pragnę podkreślić fakt natchnienia tych pism – bez względu na to, w jakim języku zostały utrwalone. Już wcześniej pisałem o próbach kwestionowania Bożego natchnienia Nowego Testamentu tylko dlatego, że język grecki rzekomo nie oddaje prawidłowo myśli hebrajskiej. Uważam, że takie stawianie sprawy jest bardzo niebezpieczne. Biblia jest księgą wyjątkową właśnie ze względu na natchnienie jej treści, a konkretnie słów, które tę treść wyrażają.

Bóg jest Stwórcą wszystkiego, co istnieje, zatem sama zdolność porozumiewania się za pomocą języka jest również Bożym dziełem. To prawda, że z powodu pychy i buntu podczas budowy wieży Babel Bóg pomieszał ludziom języki, jednak nie odebrał im zdolności komunikacji w ramach nowo powstałych grup. Bóg może przemawiać do nas językiem, którym posługujemy się współcześnie.

Był czas, gdy Bóg przemawiał głównie po hebrajsku, bo taki był Jego plan. Gdy jednak trzeba było zwrócić się do króla babilońskiego, Nabuchodonozora, Bóg wypisał na ścianie słowa w języku dla niego zrozumiałym. Podobnie było zapewne w przypadku poleceń wydawanych perskiemu królowi Cyrusowi. W każdym z tych przypadków słowa pochodzące od Boga miały charakter natchniony. Bóg powiedział przez proroka Izajasza: „Tak będzie ze słowem, które wychodzi z Moich ust, nie wraca do Mnie  bezowocnie, zanim nie wykona tego, co chciałem, i nie osiągnie celu, w jakim je posłałem (Iz 55:11).

Słowo Boga posiada w sobie Jego tchnienie, co oznacza, że ma moc stwórczą. Tak było na początku, gdy Bóg rzekł: „Niech się stanie światłość! I stała się światłość” (Rdz. 1:3). Dla nas jest rzeczą niewyobrażalną, że na sam dźwięk słowa coś powstaje z niczego. Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia adresatom – którzy być może sądzili, że ze względu na specyfikę języka hebrajskiego lepiej znają Boże zamiary – że to właśnie „wszechświat został stworzony Słowem Boga, bo nie z tego, co widzialne, powstało to, co widzimy (Hbr 11:3). Bóg nie jest ograniczony do jednego języka, ponieważ Jego słowo ma zupełnie inny charakter niż mowa ludzka.

W zaplanowanym czasie Boże Słowo, które „było na początku zwrócone ku Bogu” (Jn 1:2), „stało się ciałem i zamieszkało wśród nas pełne łaski i prawdy” (w. 14). Ten, który był ucieleśnionym Słowem, mówił: „Zapewniam, zapewniam was, Syn nie mógłby nic uczynić sam od siebie, jeśli nie widziałby, jak czyni to Ojciec. Co bowiem On czyni, to i Syn czyni podobnie” (Jn 5:19). Nikt inny, nawet najbardziej pobożny człowiek, nie ma mocy, by powiedzieć do zwłok leżących cztery dni w grobie: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” (Jn 11:43). Tylko na słowo Chrystusa żywy Łazarz opuścił grób.

Apostoł Piotr, świadek cudów, przy których ślepi odzyskiwali wzrok, a wichury milkły, nie przypisywał autorytetu sobie. Uzdrawiając chromego przy bramie świątyni, rzekł: „W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, wstań i chodź!” (Dz 3:6). W tym momencie nie miało znaczenia, czy Piotr mówił po aramejsku, czy po hebrajsku. Łukasz, który dokładnie zbadał i opisał dzieje pierwszych chrześcijan, uczynił to w języku greckim. Dlaczego nie w aramejskim?

Moim zdaniem Bóg realizuje swoje plany w optymalnym czasie. Chrystus przyszedł na świat, gdy język grecki (w powszechnej odmianie koine) był lingua franca na ogromnym terytorium byłego imperium Aleksandra Wielkiego. Język hebrajski był wówczas używany głównie w celach religijnych przez kapłanów i lewitów; z powszechnego użycia wyparł go aramejski. Jednak to greka pozwalała dotrzeć do wielu narodów naraz. Ewangelie i listy apostolskie zostały spisane w tym języku właśnie po to, by natchniona treść dotarła do jak największej liczby zgubionych grzeszników.

Boże natchnienie to tchnienie o mocy stwórczej. Dlatego Ewangelia zwiastowana przez apostołów miała moc tworzenia nowego życia. Paweł wyjaśniał Tesaloniczanom: „głoszenie Ewangelii dokonało się wśród was nie tylko przez samo Słowo, ale także w mocy i w Duchu Świętym, i w wielkiej pełni. Przecież wiecie, jacy staliśmy się wśród was dla was” (1 Tes 1:5). Gdy Paweł dowiedział się, że w Galacji pojawili się nauczyciele odciągający wierzących od tej mocy ku martwym tradycjom żydowskim, zareagował ostro: „Dziwię się, że tak szybko przechodzicie od Tego, który was powołał łaską Chrystusa, do innej ewangelii. Nie ma jednak innej. Są tylko tacy, którzy sieją zamęt wśród was i chcą sfałszować Ewangelię Chrystusa” (Ga 1:6-7).

Jest tylko jedna Ewangelia, a jej siła tkwi w Bożym natchnieniu, nie w języku zapisu. Dziś możemy czytać to samo poselstwo w ponad tysiącu języków. Jeśli ktoś próbuje dziś pomniejszać znaczenie Nowego Testamentu tylko dlatego, że spisano go po grecku, nie powinniśmy słuchać takich nauk.

Na koniec warto przypomnieć fundamentalną definicję: „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, przekonywania, upominania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przygotowany do czynienia wszelkiego dobra” (2 Tym 3:16-17). W tych słowach nie ma ani śladu uzależnienia natchnienia od „myśli hebrajskiej”, którą niektórzy próbują wymusić, przekonując do konieczności przestrzegania żydowskich świąt.

Osobiście lubię obserwować starodawne hebrajskie zwyczaje, gdyż są one pięknym obrazem Bożego pragnienia więzi z człowiekiem, ale nie mogą one przesłaniać mocy natchnionego Słowa dostępnego dla każdego narodu. Prorok Izajasz pisał o tym pod wpływem Bożego natchnienia: „Nie wspominajcie rzeczy minionych, nie zastanawiajcie się nad dawnymi sprawami! Oto Ja uczynię rzecz nową – już się pojawia,  czy jej nie dostrzegacie?” (Iz 43:18,19).

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.