Thursday, January 29, 2026

Crash-test wytrwałości

Zauważyłem, że z biegiem lat w życiu każdego, kto idzie za Jezusem, pojawia się kluczowe pytanie: „Czy jestem wytrwały?”  Nie chodzi tu o kryzys wiary, ale o realny sprawdzian jakości naszej służby. To weryfikacja tego, co zadeklarowaliśmy na samym początku naszej drogi z Jezusem.

Kiedy zastanawiam się nad naszą lojalnością wobec Pana, zawsze wraca do mnie pytanie, które zadał sam Jezus: „Czy jednak Syn Człowieczy zastanie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18:8).

Tym retorycznym pytaniem Jezus podsumował przypowieść o wytrwałości w modlitwie. Opisał w niej historię wdowy, która nie dawała spokoju sędziemu o fatalnej reputacji – człowiekowi, który „nie bał się Boga i nie liczył się z ludźmi” (w. 2). Ostatecznie ten cyniczny urzędnik, bojąc się o własne bezpieczeństwo i mając dość uporu kobiety, spełnił jej prośbę. Jezus był poruszony faktem, że ludzie tak łatwo odpuszczają modlitwę, co w efekcie prowadzi do erozji ich wiary. Jednocześnie Chrystus, znając doskonale charakter swojego Ojca, zapewnił, że Bóg „natychmiast weźmie ich w obronę” (w. 8) tych, którzy nie przestają do Niego wołać.

Wytrwałość to absolutny fundament relacji z Bogiem. O ile przyjęcie zbawienia przez wiarę jest startem, o tyle wytrwałość jest paliwem na całą trasę. Myślę, że właśnie to miał na myśli Chrystus, mówiąc: „A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24:13).

Biblia jest pełna fascynujących historii ludzi, którzy mimo ogromnej presji i wysokich kosztów, dochowali swoją wierność do mety. Moimi osobistymi bohaterami są Jozue i Kaleb. Ci dwaj zwiadowcy, nie zważając na panikę i hejt większości, lojalnie wykonali swoje zadanie. Po dekadach pustynnej tułaczki całego narodu, o nich dwóch wciąż mówiono, że „okazali PANU pełne posłuszeństwo” (Lb 32:12). W innym przekładzie jest powiedziane, że „wiernie wytrwali przy Panu”.  Efekt? Tylko oni z ogromnej rzeszy ludzi wyprowadzonych z Egiptu weszli do Ziemi Obiecanej.

Bóg promuje wytrwałość, bo to jedyna postawa, która przetrwa próbę czasu. Gdy Dawid kończył swoją misję i przekazywał stery Salomonowi, Bóg postawił sprawę jasno: „Umocnię jego królestwo na zawsze, jeśli wytrwale będzie wypełniał Moje przykazania i Moje polecenia, jak w tym dniu” (1 Krn 28:7). Niestety, historia Salomona kończy się smutnym wnioskiem – „dopuszczał się zła w oczach PANA i nie był w pełni posłuszny PANU, tak jak był Dawid, jego ojciec” (1 Krl 11:6).

Genialnym przykładem wytrwałości jest Hiob. Mimo niewyobrażalnego bólu i presji, by zwątpić w sens Bożej opieki, nie przestał wierzyć w dobroć i mądrość Stwórcy. Oczywiście, jako człowiek z krwi i kości, miał swoje kryzysy i pytał: „Skąd wezmę siłę, abym mógł wytrwać? Czego oczekuję, że trwam w cierpliwości?” (Hi 6:11). Jednak finał jego życia to potężne wyznanie: „Wiem, że Ty wszystko możesz i nie ma zamysłu, którego nie mógłbyś spełnić” (Hi 42:2).

Nasza wytrwałość codziennie przechodzi crash-test. Codzienność kusi nas, by choć na chwilę odpuścić wartości. Zachętą mogą być słowa Jezusa do uczniów: „Wy jesteście tymi, którzy wytrwali wraz ze Mną w Moich doświadczeniach” (Łk 22:28). Pamiętamy jednak, że w tej grupie był ktoś, kto pękł i sprzedał swoją lojalność za trzydzieści srebrników.

Dlatego apostoł Paweł i inni liderzy wczesnego Kościoła tak mocno podkreślali wagę wytrwałości w decyzjach dla Boga. Paweł często chwalił zbory za ich „upór” w dobrym: „tak że my sami w Kościołach Boga chlubimy się waszą wytrwałością i wiarą we wszystkich waszych prześladowaniach i uciskach, które znosicie(2 Tes 1:4). Jakub z kolei pokazywał, że wytrwałość to proces, który nas szlifuje: „Wytrwałość zaś niech się przejawia w doskonałym dziele, abyście byli doskonali, nienaganni, bez żadnych braków” (Jk 1:4). Jako dowód podawał Hioba: „Słyszeliście o wytrwałości Hioba i zobaczyliście, jaki koniec przygotował mu Pan, bo Pan jest pełen współczucia i miłosierny” (Jk 5:11).

Temat ten był też kluczowy dla Jezusa w Jego listach do siedmiu zborów. Jako Pan Kościoła, który znał rzeczywisty stan ich serc, mówił bez owijania w bawełnę: „Znam twoje czyny, trud, wytrwałość i to, że nie możesz znieść złych. Poddałeś również próbie tych, którzy nazywają siebie apostołami, a nimi nie są, i odkryłeś, że są kłamcami” (Ap 2:2).

Bardzo trafia do mnie to sformułowanie: „Nie możesz znieść złych”. To wezwanie do asertywności wobec duchowej prowizorki i ludzi, którzy tylko udają wiarę. Skoro Judasz pękł, nam też grozi duchowe zmęczenie materiału i chęć pójścia na skróty. A przecież nie znamy daty powrotu Pana. Co jeśli zastanie nas w momencie „przerwy” w byciu wiernym?

Chciałbym, aby o każdym z nas Jezus mógł powiedzieć to, co o wspólnocie w Tiatyrze: „Znam twoje czyny, miłość, wiarę, służbę i wytrwałość, i twoje ostatnie czyny, które są większe od pierwszych” (Ap 2:19). To jest prawdziwy sukces – tendencja wzrostowa w owocowaniu, a nie „duchowa emerytura”. Wszystko sprowadza się do prostej zasady winnego krzewu: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, bo beze Mnie nic nie możecie uczynić” (Jn 15:5).

Na koniec zadam te trzy ważne pytania, które domkną refleksję i skłonią czytelnika do realnego rachunku sumienia w kontekście testu wytrwałości:

1.     Czy moja dzisiejsza relacja z Bogiem opiera się na świeżym zaangażowaniu, czy tylko na „rozpędzie” z dnia moich duchowych narodzin? (Innymi słowy: czy wciąż biegnę, czy już tylko toczę się siłą rozpędu?)

2.     W którym obszarze mojego życia najczęściej kusi mnie, by pójść na „duchowe skróty” i odpuścić Boże zasady dla chwilowego świętego spokoju?

3.     Gdyby Pan Jezus powrócił w tej konkretnej minucie, czy zastałby mnie „w procesie” wydawania owocu, czy na duchowym urlopie?

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.