Jestem kreacjonistą. Dla mnie – i dla każdego, kto wierzy w
Boga – punktem wyjścia jest fakt, że człowiek został stworzony na podobieństwo
Stwórcy. Prawda o stworzeniu to absolutny fundament, na którym wznosi się cała
nasza wiara; jeśli go zabraknie, cała konstrukcja runie. Pierwsze rozdziały
Biblii kryją w sobie klucz do zrozumienia wszystkiego, w co wierzymy i dla
czego żyjemy. Sprowadzanie opisu stworzenia do roli zwykłego mitu to w
rzeczywistości podważanie wiarygodności całego Pisma Świętego.
Początek Słowa Bożego jasno definiuje naszą tożsamość:
jesteśmy stworzeni przez Boga i dla Boga. Kiedy uważnie analizujemy dwa
pierwsze rozdziały Biblii, odkrywamy konkretny zamysł Stwórcy wobec nas i
dowiadujemy się, jakimi mamy być przed Jego obliczem.
W pierwszym rozdziale czytamy: „I Bóg stworzył człowieka
na swój obraz, stworzył go na obraz Boży, stworzył ich jako mężczyznę i
kobietę” (Rdz 1:27). Ten zwięzły opis mówi wprost: nosimy w sobie Boże
podobieństwo. Drugi rozdział idzie o krok dalej i pokazuje kulisy samego aktu
kreacji: „PAN Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza
tchnienie życia, tak że człowiek stał się żywą istotą” (Rdz 2:7).
Choć tekst mówi ogólnie o „mężczyźnie i kobiecie”, na samym
początku fizycznie istniał tylko mężczyzna. To w nim krył się „materiał”, z
którego Bóg później ukształtował kobietę. Adam zamieszkał w ogrodzie Eden i tam
usłyszał Boży nakaz: „Z każdego drzewa w ogrodzie możesz jeść, tylko z
drzewa poznania dobra i zła nie będziesz jadł, bo w dniu, w którym z niego
zjesz, umrzesz na pewno” (Rdz 2:17). Choć to polecenie zostało skierowane w
liczbie pojedynczej bezpośrednio do pierwszego mężczyzny, odnosiło się
równocześnie do mającej powstać później kobiety.
Nie wiemy, ile czasu minęło, zanim Bóg uznał: „Nie jest
dobrze, jeśli człowiek jest sam, uczynię więc pomoc odpowiednią dla niego”
(Rdz 2:18). Warto zauważyć, że słowa „nie jest dobrze” opisują stan samotności
Adama, a nie jego naturę. Mężczyzna nie miał „wady fabrycznej” wymagającej
poprawy konstrukcyjnej. Przez pewien czas Adam zajmował się nazywaniem zwierząt
i sam doszedł do wniosku, że wśród nich „nie znalazła się pomoc odpowiednia
dla niego” (w. 20).
Wtedy Bóg postanowił dać mu idealne dopełnienie. Niektórzy
twierdzą, że Bóg uśpił Adama, aby ten nie próbował doradzać projektantowi.
Kiedy Adam był nieprzytomny, Bóg stworzył kobietę według własnego, doskonałego
planu. Po przebudzeniu pierwszy mężczyzna ujrzał coś piękniejszego, niż mógł
sobie wymarzyć, i zawołał z zachwytem: „Ta jest wreszcie kością z moich
kości i ciałem z mojego ciała, ona będzie nazwana kobietą, gdyż z mężczyzny
została wzięta” (Rdz 2:23).
Osobiście ufam każdemu detalowi zapisanemu w Biblii. Na tych
objawionych prawdach buduję pełny obraz człowieka – mężczyzny i kobiety – oraz
ich wzajemnych relacji. Bóg stworzył dwie różne istoty: męską i żeńską. Różnice
między nimi są głębokie i trwałe; wykraczają daleko poza anatomię, dotykając
naszej psychiki i skomplikowanego wnętrza. Trzymanie się tej perspektywy
pozwala zachować zdrowy, stabilny obraz człowieczeństwa w gąszczu współczesnych
prądów myślowych.
Z biblijnego punktu widzenia dzisiejsze, świeckie rozumienie
równouprawnienia bywa obce zamysłowi Stwórcy. Bóg od samego początku zarysował
różnice w rolach, obdarzając jednocześnie obie płci identyczną godnością.
Najlepszym dowodem na to jest fakt, że po upadku w grzech Bóg pociągnął do
odpowiedzialności oboje. Słowa apostoła Pawła: „nie Adam został zwiedziony,
lecz zwiedziona kobieta pogrążyła się w grzechu” (1 Tym 2:14), wcale nie
zdejmują odpowiedzialności z Adama – przecież konsekwencje ponieśli razem i
oboje musieli opuścić Eden.
Po grzechu Bóg jasno określił odmienne zadania dla obu płci.
Do Ewy powiedział: „Pomnożę bardzo cierpienia związane z twoją ciążą, w bólu
będziesz rodziła dzieci, a mimo to będziesz pożądała swego męża, on zaś będzie
panował nad tobą” (Rdz 3:16). Adamowi natomiast powierzył odpowiedzialność
za utrzymanie rodziny, zapowiadając trud pracy na roli: „w trudzie będziesz
się z niej żywił. Ciernie i osty będzie ci rodziła, ty zaś będziesz jadł polne
rośliny” (Rdz 3:17-18).
Są to ogólne zasady ramowe. Oczywiście nie wykluczają one
takich scenariuszy jak bezżenność czy brak potomstwa. Żyjemy w świecie skażonym
grzechem, w którym nie ma już doskonałości, o czym Biblia mówi wprost: „PAN
zaś widział, że podłość ludzi na ziemi jest wielka i że wszystkie ich zamiary
ciągle były złe. Żałował więc Pan, że uczynił człowieka na ziemi i głęboko się
zasmucił” (Rdz 6:5-6).
Jezus Chrystus – najwyższy autorytet w interpretacji Pisma –
jednoznacznie potwierdził ten podział, mówiąc: „Stwórca od początku uczynił
ich jako mężczyznę i kobietę” (Mt 19:4). Doskonale znając Boży zamysł,
Jezus na swoich dwunastu uczniów powołał wyłącznie mężczyzn. Choć widział
ogromny potencjał kobiet i doceniał ich oddaną służbę (to przecież one jako
pierwsze ogłosiły światu zmartwychwstanie!), struktura przywództwa pozostała
męska.
Apostołowie, działając pod natchnieniem Ducha Świętego,
kontynuowali ten porządek. Kobiety brały aktywny udział w ewangelizacji, jednak
nie powoływano ich na urzędy starszych (prezbiterów) czy biskupów. Nie ma to
nic wspólnego z rzekomą wyższością mężczyzn. Biblia nigdzie nie sugeruje, że
przywództwo wynika z lepszej natury. Sam fakt, że kobiety posiadają talenty
przywódcze, nie oznacza automatycznie konieczności obejmowania przez nie
urzędów nauczycielskich. Świetnym przykładem jest Pryscylla – choć razem z
mężem pouczała zdolnego Apollosa, nie dążyła do tytułów, lecz służyła z pokorą
i gościnnością (1 Tym 5:10).
W kwestii zbawienia wszelkie różnice i podziały znikają: „nie
ma mężczyzny ani kobiety. Wszyscy bowiem stanowicie jedność w Chrystusie
Jezusie” (Ga 3:28). Jednak w strukturach organizacyjnych Kościoła należy
zachować porządek ustanowiony przy stworzeniu: „Mężczyzna przecież nie jest
z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny” (1 Kor 11:8). Dawniej zewnętrznym
symbolem tego porządku było nakrycie głowy; dziś kulturowa forma może być inna,
lecz sama zasada uległości i szacunku dla Bożego ładu pozostaje aktualna.
Kościół nie jest korporacją opartą na świeckich, rynkowych
zasadach, lecz żywym organizmem – Ciałem Chrystusa. Skoro do Niego należymy,
nie możemy bezkrytycznie przyjmować norm tego świata. Choć w oczach
współczesnego społeczeństwa nasze poglądy mogą wydawać się niemądre lub
staroświeckie, nasza wiara nie ma opierać się na ludzkiej mądrości, lecz na
mocy Bożej (1 Kor 2:5).

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.