Wednesday, May 4, 2016

I stworzył Bóg człowieka

Jestem kreacjonistą. Dla mnie – i dla każdego, kto wierzy w Boga – punktem wyjścia jest fakt, że człowiek został stworzony na podobieństwo Stwórcy. Prawda o stworzeniu to absolutny fundament, na którym wznosi się cała nasza wiara; jeśli go zabraknie, cała konstrukcja runie. Pierwsze rozdziały Biblii kryją w sobie klucz do zrozumienia wszystkiego, w co wierzymy i dla czego żyjemy. Sprowadzanie opisu stworzenia do roli zwykłego mitu to w rzeczywistości podważanie wiarygodności całego Pisma Świętego.

Początek Słowa Bożego jasno definiuje naszą tożsamość: jesteśmy stworzeni przez Boga i dla Boga. Kiedy uważnie analizujemy dwa pierwsze rozdziały Biblii, odkrywamy konkretny zamysł Stwórcy wobec nas i dowiadujemy się, jakimi mamy być przed Jego obliczem.

W pierwszym rozdziale czytamy: „I Bóg stworzył człowieka na swój obraz, stworzył go na obraz Boży, stworzył ich jako mężczyznę i kobietę” (Rdz 1:27). Ten zwięzły opis mówi wprost: nosimy w sobie Boże podobieństwo. Drugi rozdział idzie o krok dalej i pokazuje kulisy samego aktu kreacji: „PAN Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, tak że człowiek stał się żywą istotą” (Rdz 2:7).

Choć tekst mówi ogólnie o „mężczyźnie i kobiecie”, na samym początku fizycznie istniał tylko mężczyzna. To w nim krył się „materiał”, z którego Bóg później ukształtował kobietę. Adam zamieszkał w ogrodzie Eden i tam usłyszał Boży nakaz: „Z każdego drzewa w ogrodzie możesz jeść, tylko z drzewa poznania dobra i zła nie będziesz jadł, bo w dniu, w którym z niego zjesz, umrzesz na pewno” (Rdz 2:17). Choć to polecenie zostało skierowane w liczbie pojedynczej bezpośrednio do pierwszego mężczyzny, odnosiło się równocześnie do mającej powstać później kobiety.

Nie wiemy, ile czasu minęło, zanim Bóg uznał: „Nie jest dobrze, jeśli człowiek jest sam, uczynię więc pomoc odpowiednią dla niego” (Rdz 2:18). Warto zauważyć, że słowa „nie jest dobrze” opisują stan samotności Adama, a nie jego naturę. Mężczyzna nie miał „wady fabrycznej” wymagającej poprawy konstrukcyjnej. Przez pewien czas Adam zajmował się nazywaniem zwierząt i sam doszedł do wniosku, że wśród nich „nie znalazła się pomoc odpowiednia dla niego” (w. 20).

Wtedy Bóg postanowił dać mu idealne dopełnienie. Niektórzy twierdzą, że Bóg uśpił Adama, aby ten nie próbował doradzać projektantowi. Kiedy Adam był nieprzytomny, Bóg stworzył kobietę według własnego, doskonałego planu. Po przebudzeniu pierwszy mężczyzna ujrzał coś piękniejszego, niż mógł sobie wymarzyć, i zawołał z zachwytem: „Ta jest wreszcie kością z moich kości i ciałem z mojego ciała, ona będzie nazwana kobietą, gdyż z mężczyzny została wzięta” (Rdz 2:23).

Osobiście ufam każdemu detalowi zapisanemu w Biblii. Na tych objawionych prawdach buduję pełny obraz człowieka – mężczyzny i kobiety – oraz ich wzajemnych relacji. Bóg stworzył dwie różne istoty: męską i żeńską. Różnice między nimi są głębokie i trwałe; wykraczają daleko poza anatomię, dotykając naszej psychiki i skomplikowanego wnętrza. Trzymanie się tej perspektywy pozwala zachować zdrowy, stabilny obraz człowieczeństwa w gąszczu współczesnych prądów myślowych.

Z biblijnego punktu widzenia dzisiejsze, świeckie rozumienie równouprawnienia bywa obce zamysłowi Stwórcy. Bóg od samego początku zarysował różnice w rolach, obdarzając jednocześnie obie płci identyczną godnością. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że po upadku w grzech Bóg pociągnął do odpowiedzialności oboje. Słowa apostoła Pawła: „nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta pogrążyła się w grzechu” (1 Tym 2:14), wcale nie zdejmują odpowiedzialności z Adama – przecież konsekwencje ponieśli razem i oboje musieli opuścić Eden.

Po grzechu Bóg jasno określił odmienne zadania dla obu płci. Do Ewy powiedział: „Pomnożę bardzo cierpienia związane z twoją ciążą, w bólu będziesz rodziła dzieci, a mimo to będziesz pożądała swego męża, on zaś będzie panował nad tobą” (Rdz 3:16). Adamowi natomiast powierzył odpowiedzialność za utrzymanie rodziny, zapowiadając trud pracy na roli: „w trudzie będziesz się z niej żywił. Ciernie i osty będzie ci rodziła, ty zaś będziesz jadł polne rośliny” (Rdz 3:17-18).

Są to ogólne zasady ramowe. Oczywiście nie wykluczają one takich scenariuszy jak bezżenność czy brak potomstwa. Żyjemy w świecie skażonym grzechem, w którym nie ma już doskonałości, o czym Biblia mówi wprost: „PAN zaś widział, że podłość ludzi na ziemi jest wielka i że wszystkie ich zamiary ciągle były złe. Żałował więc Pan, że uczynił człowieka na ziemi i głęboko się zasmucił” (Rdz 6:5-6). 

Jezus Chrystus – najwyższy autorytet w interpretacji Pisma – jednoznacznie potwierdził ten podział, mówiąc: „Stwórca od początku uczynił ich jako mężczyznę i kobietę” (Mt 19:4). Doskonale znając Boży zamysł, Jezus na swoich dwunastu uczniów powołał wyłącznie mężczyzn. Choć widział ogromny potencjał kobiet i doceniał ich oddaną służbę (to przecież one jako pierwsze ogłosiły światu zmartwychwstanie!), struktura przywództwa pozostała męska.

Apostołowie, działając pod natchnieniem Ducha Świętego, kontynuowali ten porządek. Kobiety brały aktywny udział w ewangelizacji, jednak nie powoływano ich na urzędy starszych (prezbiterów) czy biskupów. Nie ma to nic wspólnego z rzekomą wyższością mężczyzn. Biblia nigdzie nie sugeruje, że przywództwo wynika z lepszej natury. Sam fakt, że kobiety posiadają talenty przywódcze, nie oznacza automatycznie konieczności obejmowania przez nie urzędów nauczycielskich. Świetnym przykładem jest Pryscylla – choć razem z mężem pouczała zdolnego Apollosa, nie dążyła do tytułów, lecz służyła z pokorą i gościnnością (1 Tym 5:10).

W kwestii zbawienia wszelkie różnice i podziały znikają: „nie ma mężczyzny ani kobiety. Wszyscy bowiem stanowicie jedność w Chrystusie Jezusie” (Ga 3:28). Jednak w strukturach organizacyjnych Kościoła należy zachować porządek ustanowiony przy stworzeniu: „Mężczyzna przecież nie jest z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny” (1 Kor 11:8). Dawniej zewnętrznym symbolem tego porządku było nakrycie głowy; dziś kulturowa forma może być inna, lecz sama zasada uległości i szacunku dla Bożego ładu pozostaje aktualna.

Kościół nie jest korporacją opartą na świeckich, rynkowych zasadach, lecz żywym organizmem – Ciałem Chrystusa. Skoro do Niego należymy, nie możemy bezkrytycznie przyjmować norm tego świata. Choć w oczach współczesnego społeczeństwa nasze poglądy mogą wydawać się niemądre lub staroświeckie, nasza wiara nie ma opierać się na ludzkiej mądrości, lecz na mocy Bożej (1 Kor 2:5).

 Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.