Sunday, October 18, 2026

Skuteczny model rodziny

Rodzina stanowi bezdyskusyjną podstawę każdego społeczeństwa. To, jakie rodziny je tworzą, bezpośrednio przekłada się na to, jak w rezultacie wyglądają całe ludzkie społeczności. Tej samej zasadzie nieuchronnie podlegają również kościoły. Naszedł więc najwyższy czas, abyśmy na poważnie zadbali o rodzinę – o jej wewnętrzną strukturę oraz wzajemne relacje. W końcu rodzinę tworzą konkretni ludzie, a ludźmi jesteśmy my: to ja i ty.

Każdy z nas ma więc realną możliwość, by osobiście przyczynić się do poprawy jakości naszych wspólnot – począwszy od lokalnego osiedla, przez społeczności kościelne, aż po całą Rzeczpospolitą. Nie musimy w tym celu ponosić olbrzymich nakładów finansowych ani poświęcać czasu na dalekie podróże. Rodzinę mamy przecież tuż obok siebie i to właśnie z nią łączą nas szczególnie bliskie więzy.

Pan Bóg w swoim doskonałym planie, stwarzając człowieka, „stworzył ich jako mężczyznę i kobietę” (Rdz 1,27). Bóg pobłogosławił im i wyznaczył jasne zadanie: „Bądźcie płodni, rozmnażajcie się i zapełniajcie ziemię, podporządkowujcie ją sobie, i panujcie nad rybami morskimi, nad ptactwem podniebnym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (w. 28). A ponieważ stworzony wpierw Adam nie był w stanie samodzielnie spełnić tego zadania, Bóg uczynił dla niego „pomoc odpowiednią dla niego” (Rdz 2,18). Gdy Adam się obudził, przetarł oczy i zachwycony pięknością danej mu towarzyszki wykrzyknął: „Ta jest wreszcie kością z moich kości i ciałem z mojego ciała, ona będzie nazwana kobietą, gdyż z mężczyzny została wzięta” (w. 23). Intencją Stwórcy od samego początku było to, aby więź łącząca męża i żonę trwała przez całe ich życie, dlatego jednoznacznie określił jej zasady: „mężczyzna opuści swego ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną i będą jednym ciałem” (w. 24).

Przypominam te podstawowe, wręcz fundamentalne prawdy, ponieważ współcześnie niezwykle często słyszy się o potrzebie wypracowania „współczesnego modelu rodziny”. Nie ma jednak takiej potrzeby – jedyny i skutecznie działający model został już utworzony i przez tysiące lat stanowił stabilną podstawę rodzin na całym świecie. Pomimo całego chaosu i zamieszania, jakie do naszej ziemskiej egzystencji wprowadził Boży przeciwnik, diabeł, wszyscy ludzie wciąż mogą skorzystać z Bożej ekonomii zbawienia. Polega ona na całkowitym uwolnieniu się od skutków dziedziczenia grzesznej zależności. Apostoł Paweł ogłasza wszem i wobec: „jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, przeminęło, a nastało nowe” (2 Kor 5,17). Nic więc dziwnego, że Chrystus podczas nocnej rozmowy ze znawcą Pism, Nikodemem, powiedział wprost: „zapewniam cię, jeśli się ktoś nie narodzi z góry, nie może ujrzeć Królestwa Boga” (J 3,3).

Bóg wyznaczył również dla ludzi swój uniwersalny standard moralny, aby mogli żyć w zgodzie i nie pozabijali się wzajemnie. Sądzę, że wszyscy doskonale znamy Dekalog, czyli Dziesięć Przykazań. To tylko dziesięć zasad – po to, aby każdy mógł się z nimi łatwo zapoznać, zapamiętać je i przestrzegać w swoim codziennym postępowaniu. Nawet jeśli ich numeracja ulegała pewnym zmianom w historii, to główne reguły postępowania pozostają w pełni zrozumiałe dla każdego.

Począwszy od fundamentalnego stwierdzenia, że istnieje tylko jeden Pan – „Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie” (Wyj 20,3) – przez wyznaczenie sposobu oddawania czci wyłącznie Stwórcy, gdyż „PAN, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym” (w. 5), Bóg oczekuje szacunku dla swojego imienia i wyznacza specjalny czas na społeczność z Nim wraz z Jego ludem. Zaraz potem Bóg w swoich przykazaniach przechodzi do określenia wzajemnych relacji pomiędzy ludźmi. Warto zauważyć, że te relacje międzyludzkie są bezpośrednio osadzone na przykazaniu dotyczącym rodziny. Brzmi ono: „Szanuj swego ojca i matkę, aby długie było na ziemi twoje życie, które PAN, twój Bóg, da tobie” (Wyj 20,12). To jedno zdanie, niczym mocny fundament, stanowi osnowę dla pozostałych przykazań i wynika wprost z poprzednich, w których zawarte są zasady odwoływania się do Boga. Jest ono niczym oś, na której obraca się cały nasz ziemski świat i nasza doczesna egzystencja.

To szczególne przykazanie jednoznacznie wskazuje na to, jak powinniśmy odnosić się do naszych rodziców. Później mądry król Salomon pozostawi nam słowa cennej rady: „Słuchaj swego ojca, który dał ti życie, nie gardź matką, gdy się zestarzeje” (Prz 23,22). Poszanowanie okazywane rodzicom w gruncie rzeczy nie różni się od tego, jakie winniśmy okazywać samemu Stwórcy. W oryginale użyte zostało to samo hebrajskie słowo – kawod – które oznacza uznanie, cześć, poważanie i szacunek. Pierwszorzędne znaczenie tego słowa określa natomiast „ciężar”, z jakim nałożony jest na nas obowiązek spełnienia tego zadania. Jest to więc kwestia o wadze zasadniczej: szacunek rodzicom należy się nie z powodu tego, jacy są, lecz po prostu dlatego, że są naszymi rodzicami.

Skoro rodzina – to, jak została stworzona i w jakim celu istnieje – ma tak kluczowe znaczenie dla Bożego porządku, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że diabeł wyznaczył ją jako główny cel swoich ataków. Już na samym początku, gdy tylko pierwsi ludzie obciążeni grzechem opuścili Boży raj, diabeł wrzucił zazdrość do serca Kaina, w rezultacie czego zostało popełnione pierwsze morderstwo. Później posypały się najróżniejsze nieprawości, zepsute zachowania i nienawistne traktowanie się nawzajem, tak że już po krótkim czasie Bóg stwierdził, iż „ziemia uległa zepsuciu przed obliczem Boga i napełniła się bezprawiem” (Rdz 6,11). Z tego powodu nastąpił potop, który zniszczył to powszechne zepsucie. Bóg zachował jednak przy życiu rodzinę Noego, gdyż widział, że Noe był „człowiekiem sprawiedliwym, bez zarzutu wśród ludzi mu współczesnych, trwał w przyjaźni z Bogiem” (w. 9). Jednak grzeszna skłonność człowieka sprawiła, że diabeł nadal miał dostęp do jego duszy. Po potopie jeden z synów Noego złamał Bożą zasadę szacunku należnego ojcu, gdy zobaczył jego nagość i zniesławił go. Później nastały czasy, nomen omen, Sodomy i Gomory. Grzeszna natura ludzka powodowała, że ludzie nienawidzili się, mordowali, oszukiwali, dopuszczali się wszelkich niegodziwości i brutalnie łamali Boży porządek rodziny.

Dopiero gdy nastał czas zaplanowany jeszcze przed stworzeniem świata, Bóg „przeznaczył nas, abyśmy przez Jezusa Chrystusa stali się Jego synami, dla uwielbienia chwały Jego łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym” (Ef 1,5-6). Tym „Umiłowanym” jest oczywiście Boży Syn, Jezus Chrystus. To On umiłował nas – tych, którzy „kiedyś ulegaliśmy pożądaniom naszego ciała, spełniając wolę ciała i umysłu, i z natury byliśmy dziećmi gniewu, podobnie jak wszyscy inni” (Ef 2,3). Z tego powodu byliśmy duchowo umarli, lecz dzięki łasce Bóg wraz z „Chrystusem przywrócił nas także do życia” (w. 5).

Apostoł Paweł objaśnia nam pewną tajemnicę, która pozostawała zakryta aż do czasów Chrystusa – mianowicie że zgodnie z odwieczną zasadą, iż „mężczyzna opuści swego ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną i będą jednym ciałem” (Rdz 2,24), ci, którzy przez narodzenie się na nowo stali się „członkami Jego Ciała” (Ef 5,30), stają się elementem wspaniałego obrazu relacji Chrystusa i Jego Kościoła. Mąż, żona i dzieci, jakie zostały im darowane, poprzez wzajemną uległość i szacunek, jaki Bóg przewidział dla rodziny, dają żywe świadectwo miłości Boga wobec grzesznych ludzi. Chrystus oddał swoje życie za grzeszników, aby ich zbawić. W ten sam sposób mężowie powinni kochać swoje żony i ofiarowywać samych siebie dla rodziny, wypełniając zadanie wyznaczone mężczyznom na samym początku.

Fundament jest tylko jeden, jak pisze apostoł Paweł: „który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3,11). Dlatego szacunek w rodzinie został ściśle powiązany z tym, jak oddajemy cześć należną samemu Bogu. Mojżesz przypomina tę prawdę słowami: „Następnie PAN powiedział do Mojżesza: Przemów do całej społeczności Izraelitów i powiedz: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, PAN, wasz Bóg. Niech każdy z nas odnosi się z czcią do swojej matki i do swego ojca oraz zachowuje Moje szabaty. Ja jestem PAN, wasz Bóg” (Kpł 19,1-3).

Skoro mamy tak wspaniały i niezłomny fundament dla budowania relacji w naszych rodzinach – począwszy od okazywania szacunku własnym rodzicom – dlaczego mielibyśmy dzisiaj szukać jakichkolwiek innych wzorów?

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.