Pascha, hebrajskie „pesach”, to największe święto w judaizmie. Bóg wyraźnie nakazał Izraelitom, aby zawsze obchodzili pamiątkę wyjścia z Egiptu, podając im wiele szczegółów, jak to święto należy celebrować. Doniosłość tego wielkiego wydarzenia wyznaczała nawet początek kalendarza, tak, że inne sprawy zawsze znajdowały się w cieniu tej pamiątki.
W centrum planu wybawienia narodu wybranego z niewoli Bóg umieścił baranka, jaki został dokładnie wyselekcjonowany z całego stada. Podstawową cechą jagnięcia była nieskazitelność. Bóg powiedział: „Ma to być baranek bez skazy, jednoroczny samiec, wybierzecie go z baranków lub z koźląt” (Wj 12:5). Natomiast przeznaczeniem zabitego w określony sposób baranka, nie był pokarm na stole, lecz krew na odrzwiach izraelskiego domu. Bóg powiedział: „Wezmą jego krew i pokropią odrzwia i nadproże w domach, w których będą go jedli” (w. 7).
Przeznaczenie baranka na tę szczególną ofiarę też nie było przypadkowe. Było to wyraźne nawiązanie do innego jagnięcia, jakie Bóg wcześniej upatrzył zamiast Izaaka. Wówczas, gdy Abraham posłusznie zbudował ołtarz, aby złożyć w ofierze swego jedynego syna Izaaka, Bóg w ostatnim momencie zatrzymał jego uniesioną rękę. Wtedy Abraham „rozejrzał się i zobaczył za sobą barana, który zaplątał się rogami w zaroślach. Podszedł więc tam Abraham, wziął barana i złożył go w ofierze całopalnej zamiast swojego syna” (Rdz 22:13).
Gdy minęło około sześćset lat, Bóg okazał Swą wielką łaskę wyprowadzając cały naród z niewoli egipskiej. Znów pojawia się baranek, który zwiastuje wyzwolenie. Wspólną cechą jest ofiarowanie życia baranka za innych. W pierwszym przypadku baranek został złożony na ołtarzu zamiast Izaaka, w drugim, jego krew ochroniła cały naród w chwili, gdy Pan zadawał śmiertelny cios gnębicielowi. Mojżesz otrzymał zapewnienie, że gdy anioł śmierci będzie przechodził, to „zobaczy krew na nadprożu i odrzwiach z obu stron, wtedy PAN przejdzie koło drzwi i nie pozwoli Niszczycielowi, aby wszedł do waszych domów i zadał cios” (Wj 12:23).
Zanim Izraelici wyruszyli w tę wielką podróż życia, otrzymali dokładną instrukcję, jak mają obchodzić pamiątkę tego wyjścia i dlaczego – „A kiedy wejdziecie do ziemi, którą PAN wam da, tak jak powiedział, zachowujcie ten obrzęd. Gdy zaś zapytają was synowie: Co oznacza ten wasz obrzęd? Wtedy odpowiecie: To jest ofiara Paschy dla PANA, który ominął domy Izraelitów w Egipcie. Uderzył Egipt, a domy nasze ocalił. Wtedy lud pokłonił się, oddając hołd” (Wj 12:25-27).
Dlaczego to wydarzenia miało mieć tak szczególną wymowę przez następne stulecia? Powód jest tylko jeden i widzimy to w sytuacji, gdy Jan Chrzciciel zobaczył na judzkiej ścieżce Chrystusa i wskazując na Niego powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (Jn 1:29).
Wyjaśnieniem tego wyraźnego wskazania na Pana Jezusa są słowa, jakie wypowiedział jeden z największych proroków Bożych, Izajasz. Już wiele wieków wcześniej pisał on o Tym, który miał przyjść: „PAN jednak chciał go zmiażdżyć cierpieniem. Jeśli odda swe życie na ofiarę zadośćuczynienia, to ujrzy potomstwo, wydłuży swoje dni i przez niego spełni się wola PANA” (Iz 53:10).
Tak oto Bóg rysował w historii ludzkościi wyraźną linię ratunku dla grzesznego rodzaju ludzkiego. Znakiem rozpoznawczym był baranek. Wpierw, ten zaplątany w krzaku koło ołtarza, na którym miał umrzeć Izaak. Późnej, krew baranka dała pewną ochronę przed nieubłagalną śmiercią zadaną przez Bożego posłańca w Egipcie, aby złamać twarde serce faraona. Teraz Baranek przyszedł sam, z własnej woli, jak sam to określił w chwili, gdy Jego dusza zadrżała na samą myśl o męce i strasznej śmierci: „Teraz Moja dusza się zatrwożyła. I co mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny? Przecież przyszedłem dla tej godziny” (Jn 12:27). Jezus powiedział tak idąc do Jerozolimy na święto Paschy, gdyż „nadeszła Jego godzina, aby przeszedł z tego świata do Ojca, umiłował swoich w świecie, i to umiłował ich do końca” (Jn 13:1).
Później, gdy już wielkie rzesze ludzi uwierzyły w Bożego Baranka, że Jego krew dała im wybawienie w niewoli grzechu, Paweł napisał: „Chrystus przecież został zabity w ofierze jako nasza Pascha” (1 Kor 5:7). Paweł posługiwał się językiem greckim, a dokładnie, jego dialektem zwanym „koine”. Był to język pospolity, zrozumiały dla każdego mieszkańca tego regionu, gdyż Bóg chciał, aby jak najwięcej ludzi mogło zrozumieć to, co On miał w Swoim sercu od początku. Paweł napisał: „kai gar to pascha hemon, hiper hemon etithe Christos”. Dokładniej można byłoby to oddać słowami: „na naszą paschę, za nas został zabity Chrystus”.
Dla mnie słowo Pascha ma nowe znaczenie, gdyż jego wydźwięk zawiera w sobie całą prawdę o Bożym pragnieniu wybawienia każdego człowieka z mocy i niewoli grzechu. Wielkanoc, jakoś mało mnie przekonuje, może też dlatego, że łatwiej jest ludziom na Wielkanoc myśleć o zajączkach, jajeczkach i tłustym jedzeniu, niż o Bożym Baranku, który został ofiarowany dla naszego zbawienia.
Żydzi mieli nakazane obchodzenie pamiątki wyjścia z Egiptu w każą rocznicę, czyli raz w roku. Naszą Paschą jest Chrystus i wspominanie Jego śmierci związane jest z ostatnią wieczerzą paschalną, jaką On spożył tuż przed swoją śmiercą. Dlatego w przekazie, jaki apostoł Paweł otrzymał od Pana czytamy: „To czyńcie, ile razy będziecie pić, na Moją pamiątkę. Ile razy bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11:25,26).
Częstotliwość tej pamiątki nie została wyznaczona, lecz należy pamiętać o Jego śmierci za każdym razem, gdy uczestniczymy w „łamaniu chleba i kielichu”, które mówią dobitnie o ofierze, jaką Chrystus złożył za nas. O tym musimy pamiętać nie tylko z okazji święta zwanego Wielkanocą - nasza Paschą jest przecież sam Chrystus.
Henryk Hukisz