Sunday, November 29, 2015

Wyrośnie gałązka z pnia


Pamiątka Narodzin Pana Jezusa (najbardziej lubię tę nazwę nadchodzących świąt), jest wspaniałą okazją do przypomnienia sobie okoliczności, jakie towarzyszyły temu doniosłemu wydarzeniu. Ten dzień, a dokładnie, ta szczególna noc w Betlejem Judzkim, stała się osią zwrotną liczenia czasu przez mieszkańców ziemi. Nawet najzagorzalsi ateiści, wyznawcy wszystkich religii politeistycznych, podając datę wyznają, że już ponad dwa tysiące lat temu narodził się Ktoś tak szczególny i tak ważny na naszej ziemi, że wszyscy ludzie to wydarzenie upamiętnili zmianą kalendarza.
Tamten czas nie różnił się zbytnio od naszego, który wydaje się nam coraz bardziej trudny. Nawet najznakomitsi przepowiadacze przyszłości głowią się, jaka przyszłość nas czeka na naszej ziemi. Wojny, terroryzm, kataklizmy, zanieczyszczenie atmosfery, demoralizacja i narastająca obojętność na los człowieka, przyczyniają się do apokaliptycznych przewidywań, co do naszej przyszłości. Stephen Howkins, uważany przez współczesnych naukowców za najbardziej inteligentny umysł naszych czasów, przewidywał, iż jedynym ratunkiem dla ludzkości, jest ucieczka w przestrzeń kosmiczną, w celu skolonizowania nieznanej nam dziś planety.
Podobnie było przed Narodzinami Dzieciątka w betlejemskim żłobie. Od wielu wieków, zanim aniołowie ogłosili pasterzom narodziny Zbawiciela, Bóg zapowiadał nastanie idealnego świata, w którym panować będzie absolutny ład i porządek. Prorok Izajasz zapisał tę zapowiedź słowami, które dziś często znajdujemy na świątecznych kartkach 
Z pnia Jessego wyrośnie gałązka, pęd wyjdzie z jego korzeni.
Duch Pana spocznie na nim; Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch wiedzy i bojaźni PANA.
(...)
W tym dniu narody będą szukać korzenia Jessego, który zostanie wzniesiony jako sztandar dla ludów, a miejsce jego zamieszkania będzie sławne.  (Izaj. 11:1-10)

Chcę w tym rozmyślaniu zwrócić naszą uwagę jedynie na pierwsze zdanie tego cudownego tekstu. Najnowszy przekład Biblii oddaje lepiej treść tego przesłania, gdyż w poprzednim, tzw. "brytyjskim" słowo "różdżka", kojarzyło się bardziej z wróżeniem, niż z Bożym planem. To, co zapowiedział Bóg przez Swego proroka Izajasza, spełnia się zgodnie z Jego odwiecznym planem ratunku dla grzesznego człowieka. Uważny czytelnik Biblii z pewnością zauważył, iż Boże plany realizują się dosłownie, nawet w najdrobniejszych szczegółach. Kiedy Bóg stworzył człowieka i dał mu w posiadanie ziemię i to, co ją napełnia, przewidział dla późniejszych społeczności ludzkich porządek w postaci rządów królewskich.
Oczywiście, Bóg nie miał na uwadze królów, jacy panowali nad narodami, które Boga nie znały. Dlatego, Bóg gniewał się na swój naród, gdy zapragnęli mieć króla „ tak jak jest u wszystkich narodów” (1 Sam. 8: 5). Wiemy, że król Saul nie był wzorem Bożego porządku i błogosławieństwa. Dopiero syn Jessego, Dawid, stał się królem według Bożego serca. Dlaczego Bóg ustanowił Dawida królem, a nie uznał Saula?
Odpowiedzi należy szukać dużo wcześniej. Gdy Bóg powołał Abrama, to obiecał mu - „Dam ci liczne potomstwo, wyprowadzę z ciebie narody i od ciebie będą się wywodzić królowie” (1 Moj. 17:6). Później, powtórzył tę obietnicę Jakubowi, dając mu polecenie: „Bądź płodny i się rozmnażaj. Niech powstanie z ciebie naród i wiele narodów i niech od ciebie wywodzą się królowie” (1 Moj. 35:11). Następnie, gdy Mojżesz udzielał proroczego błogosławieństwa swoim synom, jednemu z nich powiedział: „Nie będzie zabrane od Judy berło ani laska pasterska spomiędzy jego nóg, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i jemu będą posłuszne narody” (1 Moj. 49:10).
W międzyczasie wydarzyło się coś tragicznego, co spowodowało wstrzymanie Bożego planu posłania Zbawiciela z linii wywodzącej się z obietnicy danej Abrahamowi. Juda dopuścił się grzechu, przez spłodzenie nieślubnego syna Peresa. Według prawa, jakie Bóg dał Izraelowi, nieślubny syn pozbawiony był prawa do składania ofiar, czy zajmowania jakiegoś stanowiska w narodzie. To przekleństwo było zdjęte dopiero w dziesiątym pokoleniu. Tak więc przez dziewięć pokoleń nie mógł narodzić się Mesjasz, który pochodzi z lini królewskiej, ustanowionej przez Boga.
Z pewnością niewielu czytelników Biblii zauważyło, że Jesse, mieszkaniec Betlejem, był dziewiątym potomkiem Judy. Dlatego Bóg posłał proroka Samuela do Jessego, aby namaścił olejem następnego króla, który oczyści linię genealogiczną przyszłego Mesjasza. Nic dziwnego, że Bóg, który tak bardzo pragnął zrealizować Swój plan, ustanowił królem Dawida - „człowieka według swego serca” (1 Sam. 13:14).
Zapowiedź narodzin prawdziwego Króla, Bóg zawarł w obrazie gałązki wyrastającej z pnia. Czym jest pień? Martwym kawałkiem drzewa, drzemiącym spokojnie w ziemi. Pobożny Hiob, wypowiedział słowa nawiązujące do tej obietnicy – „Nawet drzewo ma nadzieję - choć je zetną, znowu się odrodzi i nie zabraknie mu młodych pędów. Choć zestarzeje się jego korzeń w ziemi i obumrze jego pień w piasku, to gdy poczuje wilgoć, odrasta i wypuszcza gałęzie jak młoda roślina” (Hiob 14: 7-9).
I gdy nastał właściwy moment, gdy nadeszła odwilż w Bożym planie, z martwego pnia, zalegającego w suchej ziemi przez wiele stuleci, nagle wyrosła „gałązka”, o jakiej mówił Izajasz w cytowanym już proroctwie. Nikt nie chciał w to uwierzyć, nikt nie rozpoznał Mesjasza w Dzieciątku narodzonym w betlejemskiej szopie dla zwierząt. Ten sam Izajasz pisał również i o tym – „Kto uwierzył temu, co usłyszeliśmy? Na kim się objawiło ramie PANA? On wyrósł przed Nim jak młody pęd, jak korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał postawy ani dostojeństwa, abyśmy chcieli na Niego patrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Izaj. 53: 1-2).
Jezus Chrystus, jest tym Królem, nie tylko jednego narodu, lecz wszystkich ludów świata. On jest Królem królów i Panem panów.
Czekamy teraz na ten szczególny moment, gdy nie będzie nikogo, kto mógłby zerwać siedem pieczęci na księdze w ręku Boga, wówczas stanie się to, co zapisał apostoł Jan– „... oto zwyciężył Lew, Ten z pokolenia Judy, korzeń Dawida, aby otworzyć zwój i złamać jego pieczęci” (Obj. 5:5). W ten sposób wypełni się to proroctwo, gdy spełnią się słowa kończące naszą Biblię - „Oto miejsce przebywania Boga z ludźmi, i będzie mieszkał z nimi. Oni będą Jego ludem, a On, ich Bóg, będzie Bogiem z nimi. I otrze wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani żałoby, ani krzyku, ani bólu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Obj. 21: 3-4).
Alleluja!
Henryk Hukisz


Rozważanie na podobny temat:


"Narodziny Króla"

"Mój KRÓL"


Saturday, November 14, 2015

Boża źrenica

Najczulszym miejscem naszego ciała jest oko, a precyzyjniej – źrenica, stanowiąca centralny punkt gałki ocznej. Stwarzając człowieka, Bóg wyposażył nasz organizm w szczególny mechanizm obronny: powiekę, która reaguje automatycznie na każde zagrożenie. Nic dziwnego, że zarówno w literaturze, jak i w mowie potocznej, używamy zwrotu „chronić jak źrenicy oka”. Określamy tak szczególną opiekę, jaką otaczamy rzeczy najcenniejsze, na których nam najbardziej zależy.

Wyrażenie to pojawia się również w Biblii. Choć występuje rzadko, niesie ze sobą niezwykle istotne przesłanie.

Księga Powtórzonego Prawa, stanowiąca rzeczowe podsumowanie historii Izraela spisane przez Mojżesza, w swoich ostatnich rozdziałach zawiera kluczowy testament tego wiernego sługi Bożego. Rozdział 32, znany jako „Pieśń Mojżesza”, przywodzi na pamięć momenty wielkiego wybawienia, jakiego naród doświadczył podczas wyjścia z Egiptu i przejścia przez Morze Czerwone. Mojżesz rzucił wtedy wyzwanie ludowi: „Gdyż będę głosił imię PANA: Uznajcie wielkość naszego Boga” (Pwt 32:3). Wskazał na niezachwianą wierność Boga, który mimo niewdzięczności i nieposłuszeństwa Izraela, trwał przy swoim dziedzictwie: „Gdyż działem PANA jest Jego lud, Jakub miarą Jego dziedzictwa. Znalazł go w ziemi pustynnej, na pustkowiu, pośród dzikiego wycia. Otaczał go troską i pouczał, strzegł go jak źrenicy oka” (w. 9,10). Mojżesz użył tu pięknego obrazu: „Jak orzeł czuwa nad swoim gniazdem, krąży nad swymi pisklętami, rozkłada skrzydła, bierze je na nie i nosi na swoich piórach” (w. 11).

Wiele wieków później, gdy Izrael był pod panowaniem Dawida, naród nadal znajdował się pod tą szczególną ochroną. Dawid, zanim zasiadł na tronie, doświadczył wielu cierpień, lecz nigdy nie zwątpił w Bożą opiekę. Wołał: „Strzeż mnie jak źrenicy oka, ukryj mnie w cieniu swoich skrzydeł przed bezbożnymi, którzy mnie gnębią, przed nieprzyjaciółmi, którzy mnie otaczają!” (Ps 17:8,9). Bóg nigdy go nie zawiódł, gdyż Jego obietnice są niezmienne dla tych, którzy pragną Mu wiernie służyć.

Nawet gdy naród okazał się niewierny i nastał czas wojen, grabieży oraz siedemdziesięcioletniej niewoli babilońskiej, Bóg nie zapomniał o swojej „źrenicy”. Choć Izrael musiał ponieść konsekwencje swoich czynów, Boża miłość pozostała stała, bo przecież Pan „karci tego, kogo kocha, chłoszcze zaś każdego, którego przyjmuje za syna” (Hbr 12:6).

Prorok Zachariasz stał się głosem Boga przypominającym o tych obietnicach. Wzywał lud do powrotu: „Nawróćcie się do Mnie − wyrocznia PANA Zastępów − a wtedy Ja zwrócę się ku wam” (Za 1:3). Jerozolima, jako miasto wybrane przez Boga, pozostała przedmiotem Jego „wielkiej zazdrości” (w. 14). Do tych, którzy wciąż przebywali w Babilonie, Pan kierował ostrzeżenie: „Ratuj się, ty, który mieszkasz u córki Babilonu! Bo tak mówi PAN Zastępów... Kto was dotyka, dotyka źrenicy Mojego oka” (Za 2:11,12).

Bóg nie skończył z Izraelem. Apostoł Paweł, znający pieśń Mojżesza, pisał z przekonaniem: „Bóg nie odrzucił swojego ludu, który wcześniej poznał” (Rz 11:2). Dziwi mnie więc dzisiejszy brak zdecydowanego nauczania w Kościołach na ten temat. Taka postawa sprawia, że wierzący łatwo ulegają antysyjonistycznej propagandzie. Musimy pamiętać, że obietnica z Księgi Rodzaju pozostaje aktualna: „Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławią, a tych, którzy ciebie przeklinają, będę przeklinał” (Rdz 12:3).

Współczesna historia ukazuje wiele przykładów braku Bożego błogosławieństwa w sytuacjach, gdy przywódcy narodów boleśnie dotykali „źrenicy oka Pańskiego”. Niedawno zgłębiałem historię powstania państwa Izrael. Gdy ziemia palestyńska znajdowała się jeszcze pod kontrolą Wielkiej Brytanii, w 1946 roku rząd brytyjski zgodził się na powrót Żydów do ich ojczyzny w liczbie zaledwie około 15 tysięcy osób rocznie.

Wstrząsającym przykładem tamtej polityki było przechwycenie przez Brytyjczyków statku „Exodus”, na którego pokładzie znajdowało się cztery i pół tysiąca żydowskich uchodźców z Francji. Statek został siłą zawrócony do Hamburga, a jego pasażerów wysadzono na ląd – prosto w ręce tych samych nazistów, przed którymi uciekali. Nic więc dziwnego, że kraj, który przez wieki szczycił się tym, że nad jego terytorium słońce nigdy nie zachodzi, dziś mieści się zaledwie na jednej wyspie.

Żyjemy obecnie w czasie, w którym wypełniają się Boże zapowiedzi odnoszące się do narodu wybranego. Uważna lektura proroków Ezechiela, Zachariasza czy Malachiasza pozwala nam przygotować się na wydarzenia, które zostały tam zapowiedziane. Gdy nadejdzie czas powrotu Mesjasza: „Jego nogi staną na Górze Oliwnej, która jest na wschód od Jerozolimy, a ona na pół się rozpadnie od wschodu na zachód, i powstanie bardzo wielka dolina. Połowa góry odsunie się na północ, a druga połowa na południe” (Za 14:4).

W momencie, gdy oczy całego świata zostaną skierowane na Jerozolimę, „wtedy przyjdzie PAN, mój Bóg, a z Nim wszyscy święci” (Za 14:5). Wówczas też „PAN będzie królem nad całą ziemią; w tym dniu PAN będzie jedyny i jedno będzie Jego imię” (w. 9).

Trudno jest dziś ogarnąć wyobraźnią ogrom gniewu Bożego, jaki zostanie wylany na tych, którzy ważyli się dotykać Jego „źrenicy”. Apostoł Jan, w wizji otrzymanej od Pana, zapisał wstrząsający obraz tamtych dni: „W owych dniach ludzie będą szukać śmierci, lecz jej nie znajdą, i będą chcieli umrzeć, lecz śmierć ich omija” (Ap 9:6).

W związku z tym nieraz zadaję sobie pytanie: „Czy dziecko Boże, mając w swoim sercu Ducha Świętego, może przyłączyć się do przeciwników Syjonu, którego Bóg chroni jak źrenicy swego oka?”.

Henryk Hukisz

Rozmyślania na podobny temat:

ירושלם שלום

Friday, November 6, 2015

Prawdziwy bohater

 Bohaterstwo kojarzy się z honorem, lecz w naszych czasach nikt już nie  broni honoru. Któż bowiem chce walczyć o honor, gdy wszystko w życiu jest względne. Nie ma już prawdy absolutnej, nie ma więc o co kruszyć kopii, wszystko jest tylko kwestią uzgodnień. Nawet sprawy uznane za istotne, tracą swoją ważność w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się nowa prawda, gdy świat zachwyca się nowym bohaterem.

Przed laty pisałem na tym blogu, w refleksji p.t. „Honor żołnierza”, o bohaterstwie prokuratora wojskowego, który w obronie honoru żołnierza, postrzelił się w twarz. Pisałem o tym, ponieważ do tego niefortunnego samobójstwa doszło w moim mieście, w Poznaniu. Ten oficer wojskowy nie potrafił nawet skutecznie sie postrzelić z własnej broni. Lecz, jak oświadczył ze szpitalnego łóżka, w którym znalazł się po zadaniu sobie niewielkiej rany na policzku, że uczynił to honorowo, gdyż nie chciał przynieść ujmy Rzeczpospolitej Polskiej.

Natomiast, gdy mieszkałem w Stanach Zjednoczonych, doszło do podobnego zdarzenia w niewielekim miasteczku na północ od Chicago, lokalny policjant postrzelił się również z własnej broni, lecz uczynił to skutecznie, gdyż zginął na miejscu. Sprawa bohaterskiego stróża prawa nie schodziła z łam prasy i czołówek telewizyjnych newsów przez kilka tygodni. Ten zdolny policjant popełnił samobójstwo nie tylko skutecznie, lecz tak przebiegle, że wszyscy, łącznie z szefem policji, jaki i miejscowe władze, uznali samobójcę za bohatera, poległego w obronie społeczeństwa, któremu wiernie służył. Pogrzeb odbył się z zachowaniem wszystkich procedur przewidzianych dla bohaterów narodowych, ponieważ w tym kraju w szczególny sposób traktuje tych, którzy zginęli "in line of duty", czyli na służbie.

Natomiast już po dwóch miesiącach dochodzeń i odrzucania pogłosek, że to mogło być samobójstwo, oficjalnie uznano za fakt, że ten policjant był łobuzem, kobieciarzem, defraudatorem pieniędzy podatników i lubieżnikiem internetowych stron dla dorosłych. Organizacja wspierająca finansowo rodziny poległych na służbie policjantów, domaga się teraz zwrotu udzielolonej pomocy. Mer miasteczka i jego administracja zastanawiają się, jak odebrać wszystkie honory, jakimi szczodrze obdarowano fałszywego bohatera.

Dlaczego o tym piszę? A no właśnie dlatego, że Biblia zachęca nas, abyśmy stawali się bohaterami, wprawdzie nie zdarzeń państwowych, lecz wiary. W Nowym Testamencie, który jest zapisem pierwszych kilkudziesięciu lat istnienia Kościoła Jezusa Chrystusa, znajduje się tzw. „Lista Bohaterów Wiary”. Osoby, które na niej się znajdują, są prawdziwymi bohaterami. Czytamy o nich, że niezależnie od tego kim byli w życiu, „przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom, zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska” (Hebr. 11:33,34). Na tej długiej liście prawdziwych bohaterów znajdują się królowie, przywódcy, prorocy, mężczyźni i kobiety, nawet o nienajlepszej reputacji, lecz takie, które „otrzymały z powrotem swoich zmarłych przez wskrzeszenie; inni zaś zostali zamęczeni na śmierć, nie przyjąwszy uwolnienia, aby dostąpić lepszego zmartwychwstania” (w. 35). To są osoby uznane za bohaterów przez Boga, gdyż Jemu wiernie służyli.

Dzisiaj, ci wszyscy bohaterowie, siedzą na trybunach naszego życiowego stadionu, przypatrują się naszym poczynaniom w biegu za Chrystusem i dodają nam odwagi, abyśmy dobiegli zwycięsko do mety.

W innej refleksji na podobny temat („Samotny bohater”), pisałem o naszym honorze, jaki mamy zachować w każdej sytuacji. Apostoł Paweł zostawił dla nas niepodważalny wzór bohaterstwa. Był wierny swemu Panu do końca, pomimo tego, że inni go opuścili. Paweł służył Bogu, nazywał siebie niewolnikiem Jezusa Chrystusa, dlatego nigdy nie zawiódł się, ponieważ, jak powiedział: „Pan stał przy mnie i dodał mi sił, aby przeze mnie dopełnione było zwiastowanie ewangelii, i aby je słyszeli wszyscy poganie; i zostałem wyrwany z paszczy lwiej” (2 Tym. 4:17)

Paweł zakończył swoje życie honorowo. Mógł powiedzieć o swojej służbie w Bożym Królestwie – „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem” (2 Tym. 4:7). To jest prawdziwe bohaterstwo, zachować wierność Panu do samego końca, pomimo wszelkich trudności i przeszkód.
Tego typu bohaterstwo może być również i naszym udziałem. Paweł zapewnia nas, że jest pewien Bożego uznania, pisząc: „teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego” (2 Tym. 4:8).

Czy jesteś pewnien, że otrzymasz również swój wieniec z rąk Pana? Ten wieniec przeznaczony jest dla tych, którzy wytrwale oczekują na przyjście Pana, wypełniając ten czas okazywaniem miłości. Sprawdzianem tej miłości jest to, jak bardzo miłujemy swoich bliźnich. Apostol Jan napisał, że „albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 Jan 4:20).

Prawdziwi bohaterowie są jedynie w Bożym Królestwie. W tym świecie, może udać się nawet samobójcy, że zostanie bohaterem, choćby na krótko.


Henryk Hukisz.