Thursday, August 27, 2026

„Celem mojego życia jest zrobić coś dla Boga” - Dolly Parton

Po śmierci w wieku 80 lat legenda muzyki country, Dolly Parton, wspominana jest nie tylko jako autorka niezapomnianych piosenek, filantropka i osoba o niezwykłej, większej niż życie osobowości. Pozostaje w pamięci także jako kobieta, która wielokrotnie mówiła, że to właśnie chrześcijańska wiara prowadziła ją przez całe życie.

Wykonawczyni przeboju „Jolene” zmarła we wtorek – poinformował jej siostrzeniec Bryan Seaver, który w imieniu rodzin Parton i Owens przekazał wiadomość o jej śmierci. Według podanych informacji artystka odeszła w Nashville, otoczona przez najbliższych, po krótkiej walce z chorobą nowotworową.

– To zaszczyt, zaszczyt zmieszany z ogromną dumą i wielkim smutkiem. Ale smutek należy do nas, nie do Dolly. Dolly żyła w świetle i jest teraz w ramionach Jezusa, z pewnością spotkana przez Carla, swoich rodziców i niezliczonych innych, którzy ją poprzedzili i pragnęli spotkać ją w niebie – powiedział Seaver.

Dolly Parton dorastała w Smoky Mountains, w licznej rodzinie i w atmosferze życia Kościoła. Jej dziadek był kaznodzieją zielonoświątkowym. Nawet wtedy, gdy stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci światowej rozrywki, nadal podkreślała, że to Bóg prowadził jej życie. Swoją popularność traktowała natomiast jako odpowiedzialność i możliwość niesienia pomocy innym.

Na przestrzeni lat Parton kilkakrotnie rozmawiała z The Christian Post o swojej wierze i o tym, jak wpływała ona na jej życie – od dziecięcego odkrycia Bożego powołania, przez przebaczenie i modlitwę, aż po zaufanie Bogu w najtrudniejszych okresach.

Oto sześć rzeczy, które Dolly Parton mówiła o swojej wierze.

1. Wierzyła, że została namaszczona do określonego celu

Jedno z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa Dolly Parton wiązało się ze słowami starszej kobiety, która pewnego dnia powiedziała jej: Jesteś namaszczona.

Parton wspominała tę historię w rozmowie z The Christian Post w 2019 roku: Wychowaliśmy się w Kościele, a mój dziadek był kaznodzieją zielonoświątkowym. Uzdrawianie, modlitwa, namaszczanie i wszystkie te rzeczy nie były więc dla nas czymś nowym, ponieważ przetrwaliśmy dzięki naszej wierze w Boga, która pomagała nam przejść przez wszystko. Ale kiedy ta starsza kobieta powiedziała mi, że jestem namaszczona, nie wiedziałam, co to znaczy. Myślałam po prostu, że chodzi o coś w rodzaju oliwy z oliwek.

Kiedy zapytała matkę, co kobieta miała na myśli, usłyszała wyjaśnienie: To znaczy, że Bóg położył na tobie swoją rękę i że możesz zrobić coś szczególnego.

Dolly przyznała, że te słowa obudziły w niej poczucie celu, które pozostało z nią przez całe życie.

To uruchomiło we mnie wiarę, ponieważ uwierzyłam, że mam zrobić coś dobrego. Po tym, jak mi to powiedziała, pomyślałam: „Skoro tak, to jest to moja odpowiedzialność. Zrobię coś dobrego”.

2. Czuła się odpowiedzialna przed Bogiem, choć nie ukrywała własnej grzeszności

Parton otwarcie mówiła o swoich słabościach i niedoskonałości, a także o nieustannej potrzebie Bożego przebaczenia.

Nigdy tego nie porzuciłam – mówiła, odnosząc się do przekonania, że Bóg ma dla jej życia określony cel. – Zawsze czułam się odpowiedzialna przed Bogiem, że powinnam robić coś dla Boga. Nadal tak czuję i nadal próbuję to robić.

Z charakterystycznym dla siebie humorem, ale i pokorą, dodawała: Grzeszę po drodze, ale staram się jak najlepiej i proszę o przebaczenie siedemdziesiąt razy siedem.

3. Uważała, że przebaczenie oczyszcza serce i duszę

Dolly Parton mówiła również o konieczności przebaczania innym zamiast pozwalania, by w sercu zakorzeniały się gorycz, gniew i uraza.

Jest wiele do powiedzenia o przebaczeniu. Ono oczyszcza człowieka, aby mogło w nim znaleźć miejsce coś dobrego – powiedziała w rozmowie z The Christian Post w 2020 roku. – Jeśli nosisz w sobie nienawiść, gniew i wszystkie te stłumione rzeczy, nie możesz rozkwitać. Jako człowiek nie robisz w ten sposób nic dobrego ani sobie, ani nikomu innemu. O wiele lepiej jest przebaczać.

Dla autorki i wykonawczyni „I Will Always Love You” przebaczenie nie oznaczało jednak udawania, że zranienie nigdy nie miało miejsca. Wymaga ono również pokory – zarówno wobec innych, jak i wobec własnych błędów.

Oczywiście, nie możemy po prostu zapomnieć. Nadal pamiętamy różne rzeczy. Ale myślę, że kiedy mówi się: „przebacz i zapomnij”, chodzi raczej o to, żeby przestać do tego wracać i pójść dalej.

Naprawdę uważam, że to bardzo ważne dla oczyszczenia własnego serca i własnej duszy – zarówno umiejętność przebaczania, jak i proszenia o przebaczenie. Nigdy nie powinniśmy być zbyt dumni, by o nie poprosić.

4. Każdego dnia modliła się, aby być „światłem” i „narzędziem” w rękach Boga

Wiara Parton znajdowała wyraz także w jej szerokiej działalności charytatywnej. Poprzez takie inicjatywy jak Imagination Library starała się wykorzystywać swoją pozycję, sukces i środki, aby zmieniać życie innych na lepsze.

Każdego dnia modlę się, aby Bóg mnie prowadził, usuwał z mojego życia wszystko, co niewłaściwe – niewłaściwe rzeczy i niewłaściwych ludzi – a sprowadzał to, co właściwe, i właściwych ludzi. Modlę się też, abym mogła oddawać Mu chwałę, podnosić ludzi na duchu i zrobić na tym świecie coś, co uczyni go choć trochę lepszym, niż był wcześniej.

I pozwól mi być światłem i naczyniem, którego możesz używać.

Parton uważała, że możliwość pomagania innym zawsze wiąże się z odpowiedzialnością.

Chciałam po prostu zrobić na tym świecie tyle dobrego, ile potrafię, jeśli tylko mam taką możliwość. A jestem w sytuacji, w której mogę pomagać. Jeśli znajdujesz się w miejscu, które pozwala ci pomóc, powinieneś pomagać.

5. Wierzyła, że Bóg dał jej powołanie i sam powie jej, kiedy ma się zatrzymać

Nawet w wieku 73 lat, kiedy w 2019 roku rozmawiała z The Christian Post, Dolly Parton odrzucała myśl o zwolnieniu tempa tylko dlatego, że osiągnęła określony wiek. Była przekonana, że jej praca stanowi część większego powołania.

Żyję dzięki duchowej energii, twórczej i duchowej energii, bo naprawdę dużo się dzieje w moim życiu. Pracuję ciężko. Naprawdę, naprawdę ciężko. Ale kocham swoją pracę.

Przyznawała również, że trudne doświadczenia tylko pogłębiały jej zależność od Boga.

Dopiero kiedy przechodzisz przez problemy rodzinne albo doświadczasz bólu serca, naprawdę musisz jeszcze bardziej oprzeć się na Bogu. Ale naprawdę czuję, że mam powołanie. Zawsze czułam, że mam misję. Nie wiem dokładnie, na czym ona w całości polega, ale od dawna mam w sobie przekonanie, że Bóg powiedział mi, iż mam iść naprzód, dopóki sam nie powie mi, żebym się zatrzymała.

A On jeszcze nic nie powiedział o kończeniu – dodała. – Więc ja też nic nie mówię o przejściu na emeryturę.

Podsumowała to prosto: Dopóki Bóg nie powie: „Stop”, będę szła dalej.

6. Ufała, że Bóg jest z nią w najtrudniejszych chwilach życia

Dolly Parton mówiła, że wiara pomagała jej spojrzeć na cierpienie z innej perspektywy. Zamiast skupiać się wyłącznie na pytaniu, dlaczego spotkało ją coś trudnego, starała się dostrzec, czego Bóg chce ją przez dane doświadczenie nauczyć.

Nawet kiedy przechodzę przez naprawdę trudne chwile, staram się zobaczyć, czego Bóg próbuje mnie nauczyć. Myślę wtedy: „Powinnam coś zrozumieć. Powinnam się czegoś nauczyć. Powinnam stać się lepszym człowiekiem. Może uczę się odpowiedzialności albo cierpliwości”.

Wiem tylko, że przez wszystko, przez co przechodzę, chcę wierzyć, że wyjdę z tego lepsza.

Parton porównywała swoje spojrzenie do znanego utworu „Ślady na piasku”, w którym człowiek odkrywa, że w najtrudniejszych chwilach życia Bóg niósł go na swoich ramionach. Bóg mnie nie opuścił. Albo to ja oddaliłam się od Niego, albo to On mnie wtedy niósł. Właśnie tak na to patrzę.

A kiedy czasami zastanawiała się, gdzie Bóg jest pośród ludzkiego cierpienia, wyobrażała sobie, że Jego odpowiedź brzmiałaby: Jestem tutaj, na dole, razem z ludźmi.

Leah MarieAnn Klett, The Christian Post, 26 sierpnia 2026 r.

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.