Tuesday, October 13, 2026

Dożynki przemocy

Czas żniw zawsze weryfikuje prawdę o tym, co zostało włożone w ziemię – żaden rolnik nie spodziewa się przecież pszenicy tam, gdzie zasiał chwasty. Choć w świecie ducha ta zasada jest równie bezwzględna, często żyjemy łudząc się, że konsekwencje naszych zaniedbań w jakiś sposób nas ominą. Zanim jednak spojrzymy na tragiczne żniwa przemocy na ulicach współczesnych miast i w cyfrowym świecie naszych dzieci, warto zatrzymać się nad prostym, lecz niezwykle uniwersalnym prawem duchowym, o którym przypomina nam Pismo Święte..

Na wstępie chcę nawiązać do wydarzenia sprzed 14. lat, gdy w Chicago panowała wręcz świąteczna atmosfera. Jeden z głównych kanałów informacyjnych, ABC 7 News, poinformował, że w uroczystościach dziękczynnych wziął udział sam burmistrz miasta oraz „top cop” – szef policji. W jednym z kościołów najbardziej zaangażowanych w walkę z przestępczością odbyła się specjalna uroczystość. Przyczyną tak uroczystego wydarzenia był fakt, że na ulicach miasta przez pełne 48 godzin nie doszło do żadnej strzelaniny.

Problem przemocy na ulicach Chicago od lat spędza sen z powiek władzom tej ogromnej aglomeracji. Uliczne gangi opanowują coraz większe obszary miasta, przenosząc się również do północnych dzielnic, gdzie dotychczas panował względny spokój. Zaledwie dwie doby bez strzałów rozbudziły nadzieję na odwrócenie tego katastrofalnego pędu do zabijania niewinnych ludzi. Pojawiły się nawet pomysły, aby do najniebezpieczniejszych rejonów miasta wprowadzić wojsko.

Zaskoczyła mnie ogromna pompa, z jaką obwieszczano te dwa spokojne dni w miejscu, gdzie ludzie przywykli już do doniesień o codziennych krwawych porachunkach. Warto zaznaczyć, że wiele organizacji społecznych stara się walczyć z tym zjawiskiem, jednak bez większych rezultatów.

Od wydarzenia, jakim rozpocząłem to rozważanie minęło czternaście lat. Warto i dzisiaj zadać proste i fundamentalne pytanie: skąd bierze się ta przemoc i czym dziś karmią się umysły młodego pokolenia?

Gdy przyjrzymy się codzienności dzieci i młodzieży, odpowiedź staje się jasna. Dawniej źródłem niepożądanych wzorców były głównie gry komputerowe i hollywoodzkie filmy. Dziś to zjawisko przybrało znacznie bardziej agresywną formę. Największym siewcą postaw i emocji stał się internet – ze swoimi nieustannie działającymi algorytmami, mediami społecznościowymi i platformami wideo.

Dziś młodzi ludzie spędzają długie godziny w świecie TikToka, YouTube’a czy Instagrama, gdzie bezmyślne algorytmy bezustannie podsuwają im treści żerujące na najniższych instynktach i silnych, negatywnych emocjach.

W tym cyfrowym szumie hejt oraz cyberprzemoc stały się niemal chlebem powszednim – młodzież z łatwością przyzwyczaja się do słownej agresji, publicznego poniżania rówieśników i niszczenia czyjejś reputacji, byle tylko zdobyć upragnioną popularność i parę wirtualnych „polubień”.

Co gorsza, ogromną widownię gromadzą patostreamerzy i patoinfluencerzy, u których wulgarność, uzależnienia i fizyczna przemoc transmitowane na żywo stają się lekkostrawną rozrywką dla nastolatków, a dla samych twórców – dochodowym biznesem. Obrazu dopełnia promowana na masową skalę kultura tak zwanych freak-fightów, gdzie idolami młodego pokolenia stają się ludzie budujący swój autorytet na agresji, wulgarnym języku i braku jakichkolwiek zasad moralnych. Nawet zwykłe gry w smartfonach uciekają od odpowiedzialności, ucząc dzieci zdobywania przewagi poprzez bezrefleksyjną eliminację przeciwnika i zacierając granicę między ludzkim cierpieniem a wirtualną zabawą.

Jeśli więc przez ekrany telefonów nieustannie zasiewa się w młodocianych sercach zawiść, pogardę i obojętność na zło, to jakich owoców możemy spodziewać się w ich dorosłym życiu?

Jedna z najbardziej niepodważalnych prawd brzmi: „Co człowiek sieje, to będzie zbierać”. Apostoł Paweł, pisząc do wierzących, przypominał o tej prostej duchowej zasadzie: „Nie dajcie się zwodzić, Bóg nie pozwala szydzić z siebie. Co bowiem człowiek posieje, to będzie zbierał” (Ga 6,7). To prawo działa bezwzględnie: „Kto sieje w swoim ciele, jako plon z ciała zbierze zagładę. Kto zaś sieje w Duchu, z Ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,8).

Nie pomoże żadna prewencja, brak dostępu do broni ani uzbrojone oddziały policji na ulicach – czas żniw bezlitośnie ujawni jakość posianego w umysłach ziarna.

Pan Jezus, doskonały znawca ludzkiej natury, mówił: „Poznacie ich po owocach. Czy zbierają z cierni winogrona lub z ostu figi? Każde zdrowe drzewo rodzi dobre owoce, a chore drzewo owoce złe” (Mt 7,16–17). Apostoł Paweł uzupełnił tę myśl, wskazując na stan ludzkiego serca bez Boga: „Nikt nie jest sprawiedliwy, nie jest rozumny, nie szuka Boga, wszyscy zbłądzili, razem stali się nieużyteczni, nikt nie czyni dobra” (Rz 3,10–12).

Żadne socjologiczne programy ani światowe hasła w stylu „All you need is love” nie zmienią ludzkiej natury bez odrodzenia z Ducha Świętego. Żaden człowiek nie jest w stanie o własnych siłach przynieść Bogu dobrego owocu. Dlatego Chrystus powiedział jasno: „Zapewniam, zapewniam cię, jeśli się ktoś nie narodzi z góry, nie może ujrzeć Królestwa Boga” (Jn 3,3). Tu znowu apostoł Paweł śpieszy z wyjaśnieniem, że „Królestwo Boga przecież nie jest pokarmem i napojem, ale sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym. Ten bowiem, kto w tym służy Chrystusowi, podoba się Bogu i cieszy się uznaniem u ludzi” (Rz 14:17,18). Dlatego uważam, że najbardziej skutecznym programem naprawy społeczeństwa jest oferta złożona przez Chrystusa.

Apostoł Piotr pisał do wierzących: „Skoro oczyściliście swoje dusze przez posłuszeństwo prawdzie, aby nieobłudnie kochać braci, to nieustannie miłujcie jedni drugich czystym sercem, jako odrodzeni nie ze zniszczalnego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki Słowu Boga, które żyje i trwa” (1 Pt 1,22–23). Bez nowego narodzenia z niezniszczalnego nasienia Słowa Bożego nie da się oczekiwać dobrych zbiorów – zbierzemy tylko to, co zostało wcześniej zasiane w sercach. Apostoł Jan dodał z pełnym przekonaniem: „Każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy, gdyż pozostaje w nim nasienie Boga i nie może grzeszyć, bo narodził się z Boga” (1 Jn 3,9).

Bez tego Bożego posiewu nie ma możliwości, by w życiu człowieka pojawił się trwały i dobry owoc. Zaraz po optymistycznej wiadomości z Chicago, od której rozpocząłem to rozważanie, stacja podała kolejną informację: od kul w porachunkach gangów zginęła następna osoba, a kilka zostało rannych.

Radość z dwóch dni spokoju okazała się przedwczesna. Dopóki w sercach młodego pokolenia siany jest cyfrowy zgiełk, agresja i bezbożność, dopóty dożynki naszej cywilizacji będą przynosić jedynie smutne i gorzkie plony.

Przemoc, obojętność i moralny chaos nie pojawiają się w cieniu naszej cywilizacji nagle ani bez przyczyny. Są one zawsze konsekwencją powolnego, nieustannego procesu, który odbywa się na naszych oczach – w domach, na ulicach i na ekranach telefonów. Zanim zadamy sobie pytanie, dlaczego dzisiejszy świat staje się coraz bardziej bezwzględny, musimy zapytać o coś znacznie ważniejszego: czym karmione są umysły i serca tych, którzy jutro będą decydować o kształcie naszej rzeczywistości?

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.