Dziś do tej przestrogi moglibyśmy dodać również liczne
konsekwencje zdrowotne wynikające z braku kontroli nad ilością spożywanych
pokarmów. Apostoł Paweł na liście grzesznych uczynków ciała, tuż obok czystej
niemoralności, bałwochwalstwa i zabójstw, wymienia właśnie obżarstwo (Gal
5:19–21). Dlatego tak często zachęca się nas do ćwiczenia powściągliwości –
jako cechy charakteru niezwykle pomocnej w pokonywaniu tej skłonności.
Samoograniczenie i powściągliwość zakładają odrzucenie lub
zmniejszenie ilości czegoś, co samo w sobie nie jest złe. To nie sam pokarm
jest grzechem, ale dopiero jego nadmiar. Podobnie grzechem staje się nadmiar
wina wypijany do dobrego obiadu. W tym sensie dbanie o umiar jest koncepcją w
pełni biblijną i potrzebną.
Po tym krótkim wstępie chciałbym jednak przejść do głównej
myśli mojego rozważania. Werset, który mnie do tego skłonił, bywa niestety
dosyć często błędnie rozumiany przez zbyt szerokie traktowanie pojęcia
samoograniczenia. Apostoł Paweł napisał o sobie: „Umiem się ograniczyć,
umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być
nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek” (Flp 4:12).
Sformułowanie „umiem się ograniczyć” pojawia się w
zasadzie tylko w przekładzie Biblii Warszawskiej. Inne polskojęzyczne
tłumaczenia oddają greckie słowo tapeinousthai znacznie trafniej. W
rzeczywistości chodzi w nim bowiem o uniżenie się, a nie jedynie o rezygnację z
obfitości, o której Paweł wspomina w dalszej części wersetu. Czasownik tapeinoō
oznacza dosłownie poniżać się, być pokornym – i ten sam zwrot niezwykle
często pojawia się w nauczaniu Jezusa.
Słowa tego Chrystus używał najczęściej wtedy, gdy pokazywał
właściwą postawę swoich uczniów. Doskonałym przykładem jest przypowieść o
celniku i faryzeuszu. Mówiąc o celniku, który przyszedł do świątyni, aby się
modlić, Pan Jezus podsumował: „Powiadam
wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto
siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk
18:14).
Celnik, którego Chrystus postawił za wzór, nie „ograniczał
się” w sensie fizycznym. On po prostu szczerze i głęboko uniżył się przed
Bogiem: „(...) nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś
swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” (Łk 18:13).
Szczególnie wymowne zastosowanie słowa tapeinoō
znajdujemy w nauczaniu Jezusa na temat relacji panujących w Królestwie Bożym. Z
pism apostolskich wiemy, że chociaż jako równi członkowie tworzymy jedno Ciało
Chrystusa, mamy w nim wyznaczone różne zadania i służby – gdyż „ciało nie
jest jednym członkiem, ale wieloma” (1 Kor 12:14).
Tłumacząc zasady funkcjonowania Kościoła, Pan Jezus
powiedział: „Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym,
a kto się będzie wywyższał, będzie poniżony, a kto się będzie poniżał, będzie
wywyższony” (Mt 23:11–12).
Jako Głowa Kościoła, Chrystus ma pełne prawo wywyższać i
poniżać tych, których powołuje. Wywyższenie ze strony Pana jest formą uznania
za wierność i wytrwałość w służbie – i to On sam w swoim czasie nagradza swoich
sług wieńcem chwały. Natomiast jeśli chodzi o uniżenie, to my sami powinniśmy
świadomie przyjmować postawę pokory – najpierw wobec Boga, a następnie wobec
drugiego człowieka.
Pan Jezus mówił o tym wprost na przykładzie uczty: „Lecz
gdy zostaniesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu, a gdy przyjdzie
ten, który cię zaprosił, rzecze do ciebie: Przyjacielu, usiądź wyżej! Wtedy
doznasz czci wobec wszystkich współbiesiadników” (Łk 14:10). W królestwie
Bożym obowiązuje bowiem niezmienna reguła: „Każdy bowiem, kto się wywyższa,
będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14:11).
Apostołowie w swoich listach regularnie odwoływali się do
tej zasady, wskazując na jej duchowe konsekwencje. Apostoł Piotr, który na
własnych błędach nauczył się pokory w naśladowaniu Mistrza, radził: „Podobnie
młodsi, bądźcie ulegli starszym; wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory
względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” (1
Pt 5:5).
Podobnie apostoł Jakub dostrzegał bezpośrednią zależność
między postawą serca a działaniem Boga: „Uniżcie się przed Panem, a wywyższy
was” (Jak 4:10).
Uniżanie się przed Bogiem oraz przed naszymi bliźnimi to
jedna z najbardziej podstawowych cech każdego dziecka Bożego. Nie należy jednak
mylić jej z samym tylko powściąganiem apetytu czy odmawianiem sobie codziennych
potrzeb.
Jeśli już mielibyśmy szukać wymiaru samoograniczenia w
postawie pokory wobec innych, to przejawia się ono raczej w rezygnacji ze
swoich praw, tytułów czy z chęci wyróżniania się z tłomu. Doskonale rozumiał to
apostoł Paweł, który wolal własnoręcznie szyć namioty, niż domagać się
finansowego utrzymania, do którego jako ewangelista miał pełne prawo. Zależało
mu wyłącznie na tym, aby Ewangelia docierała do ludzi, a nie na szczyceniu się
swoją apostolską pozycją.
Obyśmy i my potrafili przyjąć taką postawę, by z czystym
sumieniem móc powtórzyć retoryczne pytanie, które Paweł zadał Koryntianom: „Czy
popełniłem grzech, poniżając siebie samego, abyście wy byli wywyższeni, że za
darmo zwiastowałem wam ewangelię?” (2 Kor 11:7).

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.