Thursday, April 23, 2015
Kościelni murgrabie
Tuesday, April 21, 2015
Zrozumieć Biblię
Dlatego wracając do wstępnej ilustracji z warsztatu samochodowego, musimy nieraz skorzystać z doświadczenia innych czytelników Biblii, którzy dzięki swojej cierpliwości i wytrwałości, zdobyli lepsze poznanie tego, co Bóg przekazuje nam przy pomocy słów zapisanych pod natchnieniem Ducha. Czytać Biblię i ją rozumieć, to dwie różne kwestie.
Thursday, April 16, 2015
Heretyk z grzeczności
Polecam również:
"Zwodzenie wybranych"
"UWAGA! - zwiedzenia"
"Gdzie się podziali teolodzy?"
"Troska o zdrową naukę"
"Trendowate chrześcijaństwo"
Tuesday, April 14, 2015
Kura czy jajko, co było pierwsze?
Prawie że odwiecznym problemem, z jakim zmagają się tęgie
głowy profesorów wielu uczelni, jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: co było
pierwsze – kura czy jajko? Niedawno czytałem, że wreszcie udało się ustalić, iż
to nie jajko było pierwsze, jak dotychczas uważano, lecz kura. Do tego
przełomowego odkrycia przyczyniła się proteina nazwana owokledydyną-17 (w
skrócie OC-17). Naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield podważyli tezę profesora z
Uniwersytetu w Warwick, który twierdził, że to jajko musiało być pierwsze, gdyż
materiał genetyczny nie zmienia się w ciągu życia zwierzęcia. Nowe odkrycie
dowodzi jednak, że skorupka jajka może uformować się jedynie w ptasim
jajowodzie – zatem najpierw musiała istnieć kura.
Ja twierdzę ponad wszelką wątpliwość, że pierwsza była kura,
ponieważ czytam w Księdze, która zawiera jedyną prawdę: „stworzył Bóg
(...) wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego; i widział Bóg, że to
było dobre (...) mówiąc: (...) a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi” (Rdz
1:21:22). Do uznania tej prawdy nie są potrzebne tytuły naukowe ani lata
badań laboratoryjnych. Wystarczy wierzyć Bogu i temu, co On stworzył.
Lecz nie o kurze, a nawet nie o kreacjonizmie i ewolucji
chcę pisać. Nawiązuję do tego metaforycznego pytania, aby podkreślić, że w
relacji przyczynowo-skutkowej kluczowe jest zachowanie prawidłowej kolejności. Uważam,
że zasada ta ma zastosowanie, gdy wierzący gromadzą się, by wspólnie oddawać
Bogu chwałę. Pragnienie uwielbienia Stwórcy powinno być skutkiem doznania łaski
zbawienia i doświadczania Bożej obecności. Dlatego podczas nabożeństw
poświęcamy wiele czasu na śpiew.
Ta wspólna czynność musi być dobrze zorganizowana, aby
przyniosła błogosławieństwo. Choć nie jestem muzykiem, uczestniczę w
uwielbieniu i uważnie obserwuję jego przebieg. Najczęściej śpiewamy teksty
wyświetlane na ekranie przy akompaniamencie instrumentów. Nad całością czuwa
lider. Często zachęca on uczestników do śpiewu, klaskania, a nawet pląsania.
Zauważam jednak, że naszym chęciom często towarzyszy wiele
elementów „wspomagających”. Dzieje się tak, ponieważ nie wszyscy są wypełnieni
jednakowym pragnieniem wielbienia Boga, więc lider stara się „rozkręcić”
zgromadzenie. Służą temu różne narzędzia – niekoniecznie muzyczne. Najczęściej
są to słowa zachęty lub wielokrotne powtarzanie krótkiej frazy, jak: „Bóg kocha
mnie takiego, jakim jestem”. Rytm i powtarzalność sprawiają, że po pewnym
czasie śpiewają już wszyscy – zarówno ci, którzy mają to pragnienie w sercu,
jak i ci, którzy po prostu dają się ponieść grupie.
Pisałem już o tym w rozważaniu pt. „Ewangeliczny różaniec”.
Psychologia stwierdza, że cykliczne powtarzanie frazy wywołuje określone skutki
wewnętrzne. Na tej zasadzie opiera się hinduistyczna mantra. Według Wikipedii
mantra to „formuła, werset lub sylaba, która jest elementem praktyki
duchowej. Jej powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu, zaktywizowaniu
określonej energii, uspokojeniu, oczyszczeniu go ze splamień. Szczególnie
istotną sprawą jest bezpośredni przekaz z ust wykwalifikowanego nauczyciela
(guru), gdyż tylko wtedy mantra uzyskuje właściwą moc”.
W biblijnej historii narodu wybranego czytamy, że nie zawsze
wszyscy chcieli służyć Bogu szczerym sercem. Był czas, gdy Bóg powiedział
wprost: „Jeśli wyciągniecie ręce, to odwrócę od was oczy, nawet jeśli
pomnożycie modlitwy, to ich nie wysłucham. Wasze ręce są pełne krwi” (Iz
1:15). Izraelici jednak uparcie sprawowali ofiary i śpiewali Psalmy.
Dlatego Bóg rzekł: „Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie jedynie ustami, oddaje
Mi cześć tylko wargami, a jego serce jest daleko ode Mnie i jego bojaźń przede
Mną jest tylko wyuczonym spełnianiem ludzkiego nakazu, dlatego ponowię niezwykłe
działania wobec tego ludu, przedziwne działania i cuda. Zginie mądrość
jego mędrców, zniknie roztropność jego myślicieli” (Iz 29:13,14). Sądzę, że z wyraźną przestrogą przed nieszczerym śpiewaniem Bogu na chwałę, zgodzą się wszyscy.
Mądrość Boża wskazuje, że najpierw była kura – jajko jest
skutkiem jej istnienia. Podobnie pragnienie uwielbienia powinno być skutkiem
zbawienia. Jeśli jednak przyczyna (żywa relacja z Bogiem) nie istnieje, skutek
musi być sztucznie wywoływany przez liderów. Taki śpiew może być miły dla
ludzkiego ucha, ale w prawdziwym uwielbieniu chodzi o to, by zadowolić ucho
Boże, nie nasze.



