Niestety, czasy, w których żyjemy – a wiele wskazuje na to,
że są to już czasy ostateczne – charakteryzują się znakami zapowiadanymi przez
Chrystusa i apostołów u progu istnienia Kościoła. Pan Jezus przestrzegał swoich
uczniów, a wraz z nimi cały Kościół: „Baczcie, żeby was kto nie zwiódł” (Mt
24:4).
Na co powinniśmy zwracać uwagę, aby nie dać się oszukać?
Odpowiedzią na to fundamentalne pytanie jest jedna rada: trzymajmy się Słowa
Bożego. Jest ono niezmienne, ponieważ jego autorem jest Bóg, który nie cofa raz
powziętych postanowień. Ta uwaga jest szczególnie aktualna dzisiaj, gdy mamy
powszechny dostęp do nauk głoszonych przez ludzi inspirowanych przez
przeciwnika Bożego. Diabłu zależy na tym, aby zwieść wierzących, a tych, którzy
dopiero szukają prawdy i zbawienia, próbuje zadowolić „inną ewangelią”, pozbawioną
mocy przemiany życia. Dlatego też jedną z najważniejszych przestróg biblijnych
na nasze czasy pozostają słowa Jezusa: „Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i
fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i
wybranych” (Mt 24:24).
Od pewnego czasu internet, a głównie platformy Facebook i
YouTube, zalewane są doniesieniami o rzekomym „odnowieniu Ducha Świętego w
Kościele rzymskokatolickim”. Kilka lat temu głośno było o powrocie do tego
Kościoła kilku znanych ewangelistów i nauczycieli ewangelikalnych. W tym roku
na placu św. Piotra w Watykanie ma odbyć się uroczystość poświęcona jedności i
pokojowi w odnowieniu Ducha Świętego. Udział w tym wielkim koncercie
zapowiedzieli popularni artyści znani z pieśni uwielbieniowych, tacy jak
Darlene Zschech z Hillsong czy Don Moen, by wspólnie z papieżem Franciszkiem
wielbić Boga „w jednym duchu”. Z kolei Rick Warren zdążył już nazwać głowę
Kościoła katolickiego „naszym papieżem”.
Niedawno natknąłem się w sieci na informacje o działalności
polskiego ewangelisty, Marcina Zielińskiego. Występuje on głównie w środowisku
katolickim, modląc się o uzdrowienia chorych. Ludzie są zachwyceni – podobnie
jak na początku misji Jezusa, gdy tłumy lgnęły do Mistrza, pragnąc cudownego
uwolnienia od cierpień. Jednak Chrystusa to nie zadowalało; Jego nadrzędnym
celem było pojednanie ludzi z Ojcem poprzez cud nowego narodzenia. Wspomniany
ewangelista w nauczaniu o powtórnym przyjściu Chrystusa powołuje się na słowa
papieża, który podczas Soboru Watykańskiego II zapowiedział odnowę w Kościele.
Szczególnie zasmuciło mnie jednak stwierdzenie tego nauczyciela, jakoby
„Reformacja zraniła Kościół katolicki”, a dzisiejszym zadaniem ma być leczenie
tego zranienia poprzez pojednanie.
Pomyślałem wówczas, że taka nauka musiałaby logicznie
prowadzić do powrotu wszystkich tych, którzy dzięki Ewangelii wybrali prawdę i
opuścili instytucję głoszącą liczne herezje. Patrząc wstecz, skoro mowa o
Reformacji, należałoby wręcz przeprosić Kościół katolicki za „krzywdy”
wyrządzone przez reformatorów i ewangelistów nauczających, że jedynie Biblia
zawiera prawdę, a zbawienie jest wyłącznie darem łaski, nie zaś wynikiem
sakramentów serwowanych przez „jedynozbawczy” kościół.
Idąc dalej tym tokiem myślenia, musielibyśmy uznać, że
miliony ludzi, którzy uwierzyli w Ewangelię łaski i z tego powodu byli
nienawidzeni oraz mordowani przez świętą Inkwizycję, poniosły ofiarę daremną.
Zgodnie z tym, co głoszą dziś niektórzy, należało pozostać w Kościele
katolickim, posłusznie uczestniczyć w sakramentach i czynić zadośćuczynienie za
grzechy, aby po zakończeniu ziemskiej wędrówki rodzina mogła wykupić kilka mszy
w nadziei na wyrwanie duszy z czyśćca. Przecież papież Franciszek wciąż tak
naucza i tak postępuje w Kościele, którego jest głową.
Biblia naucza bardzo wyraźnie, że Bóg pragnie zbawienia
wszystkich ludzi, dlatego „kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za
nas umarł” (Rz 5:8). Sam Jezus jednak podkreślił: „Ja jestem
droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jn
14:6). Czyżby zapomniał wówczas dodać, że w dziele zbawienia uczestniczy
także Jego matka, Maria? Że ludzie będą musieli czcić świętych, kłaniać się
przed posągami, spowiadać się kapłanom i wypełniać nakazaną pokutę?
Najwyraźniej tak – jeśli wierzyć współczesnym trendom, wedle których Bóg miałby
ogłosić „nową prawdę” o zbawieniu, uzupełnioną o wszystkie dodatki stworzone
przez katolicką tradycję.
Apostoł Paweł, który wiele wycierpiał dla Ewangelii, w którą
uwierzył i którą głosił, pisał, że Bóg „chce, aby wszyscy ludzie byli
zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2:4). Apostoł
Piotr dodał, że Pan „nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy
przyszli do upamiętania” (2 Ptr 3:9). Osobiście wierzę więc, że Bóg
nadal pragnie zbawienia każdego człowieka, ale pragnie również, by wraz z tym
zbawieniem ludzie poznali Prawdę – jedyną, którą jest Jezus Chrystus. Ta Prawda
została nam przekazana w natchnionym Słowie Bożym, w Biblii, abyśmy w nią
uwierzyli i zostali ocaleni.
Bóg się nie zmienia, gdyż „u Niego nie ma żadnej odmiany
ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jk 1:17). Jeśli ktoś naucza
inaczej, staje się fałszywym nauczycielem. Może on wprawdzie czynić znaki i
cuda, ale służą one jedynie zwiedzeniu ludzi. To jest główny cel przeciwnika
naszego zbawienia, o czym przypomniał Jezus: „Potem przychodzi diabeł i
wybiera słowo z serca ich, aby nie uwierzyli i nie byli zbawieni” (Łk
8:12).

Cieszę się, że to tak widzisz Drogi Bracie, może patrząc przez ten pryzmat zastanowimy się na przyszłość, czy organizowanie Festiwalu Nadziei czy Marszu dla Jezusa nie było podobnym zabiegiem jak te, które opisujesz... Coraz więcej "wielkich" pastorów przytula się do Kościoła Katolickiego odchodząc od prawdy Bożego Słowa i ciągnąc nieświadome(!) tłumy ewangelicznie wierzących za sobą.
ReplyDeleteproroctwo sie wypelnia
ReplyDelete